Wszystkie wpisy, których autorem jest fundacja

126.Pomoc dla Adriany – Zespół Madelunga / operacja planowana na październik; Chmielnicki

9,5-letnia Adrianka Mielnik mieszka w Chmielnickim, chodzi do czwartej klasy. Kiedy miała 10 miesięcy, rodzice na ciele dziecka zauważyli narośle podobne do guzów. Dziewczynka znalazła się pod stałą opieką lekarzy. Gulki rosły wraz z dzieckiem, przy dotknięciu ich – sprawiały ból, jednak lekarze zapewniali rodziców, że wraz z wiekiem guzy znikną, potrzebny jest czas. W 2015 roku prawe przedramię Adrianki uległo widocznemu zniekształceniu, a każdy ruch przynosił wielki ból. Rodzice zdecydowali się na operację w Kijowie, a jej nieoficjalny koszt to 15 000 USD. Operacja jednak nie przyniosła efektu, pojawiły się komplikacje, a guzy nie zniknęły. W 2016 roku dziecko przeszło kolejną operację również w Kijowie – ta sama ręka, a także noga, na której również zaczęły pojawiać się narośle – koszt tych zabiegów, również nieoficjalny – 6 000 USD / rodzice wzięli kredyt w banku, który jak powiedzieli, będą spłacać do końca życia/… Niestety, operacja w 2016 roku również nie była udana; narośle nie zmniejszyły się, a ból był taki sam jak przed Kijowem… Nam udało się znaleźć w Krakowie ortopedę, który 30-go marca skonsultował Adrianę. Diagnoza brzmi – Zespół Madelunga, na tle mnogich wyrośli kostnych. Operacje kijowskie były wykonane źle, natomiast w Krakowie można zoperować dziecko specjalistycznie – przyczyny choroby nie zliwiduje się, ale można zatrzymać rosnące guzy, tym samym ból… Ortopeda zaplanował kolejną wizytę Adriany w Krakowie na koniec czerwca – odpowiednie badania, rtg, itp – już pod kątem operacji, a sam zabieg – skrócenie kości promienistej i nacięcie kości łokciowej – prawa ręka – na październik 2017 roku.  Koszt operacji z pobytem w szpitalu – 7 700zł. Już dziś uruchamiamy rachunek dla Adrianki; jeśli ktoś chciałby pomóc dziewczynce, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Adriana Mielnik,,

8 kwiecień – na subkoncie jest 200zł

125.Pomoc dla Aleksandra – niedowład – rehabilitacja – jest szansa, że chłopiec będzie chodzić; Jabłonówka [chmielnickie]

Aleksander Tymczuk we wrześniu skończy trzy latka. Mieszka w maleńkiej wiosce Jabłonówce, na Wołyniu. Alek urodził się z czterokończynowym niedowładem, co na początku nie zostało prawidłowo zdiagnozowane. Chłopiec z ledwością utrzymuje główkę, nie chodzi…  Rodzice dziecka żyją w bardzo trudnych warunkach, mama nie pracuje, ojciec niedawno wrócił z wojny…  Mają maleńkie gospodarstwo i niecałe 900 UAH – ok. 140 zł na dziecko /to ledwie wystarcza na pampersy/. Alek już raz był na rehabilitacji w Chmielnickim, która bardzo dziecku pomogła, ale rehabilitacja jest potrzebna na stałe, a przynajmniej do momentu widocznej poprawy. Tygodniowy kurs to ok. 6000 UAH – ponad 900zł, do tego dochodzą koszty związane z pobytem, dojazdem, a są one dla rodziców nie do udźwignięcia. Jeśli ktoś chciałby pomóc Aleksandrowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Aleksander Tymczuk,,

31 marzec – na subkoncie jest 225zł  4 kwiecień – na subkoncie jest 725zł  7 kwiecień – – na subkoncie jest 1425zł  / Alek kurs rehabilitacji rozpocznie 24go kwietnia w Chmielnickim…  9 kwiecień – przez Szepetówkę do Jabłonówki przekazujemy 1 tys zł na kwietniową rehabilitację Alusia; na subkoncie zostaje 425zł na kolejny kurs… Zdjęcia z rehabilitacji oraz rachunek – po zakończonym turnusie 12 kwiecień – na subkoncie jest 525zł

18 kwiecień – Józeftki z Szepetówki, opiekujące się rodziną z Jabłonówki, odwiedziły ją na Wielkanoc, przekazując pieniądze z subkonta na kwietniową rehabilitację chłopca; rodzice serdecznie dziękują za tę wielką dla nich Pomoc!!

124. Pomoc dla pani Romy – remont dachu, Lwów – zbiórka zakończona

Siostry Józefitki opiekujące się głównie Polakami – seniorami, zwróciły się do nas z prośbą o pomoc dla 75-letniej Romy Dzawały. Pani Roma mieszka we Lwowie, w starym domu na poddaszu. Od lat nieremontowany dach i każdej zimy ta sama sytuacja – zalane mieszkanie. Samotna Polka, z emeryturą 1300 UAH – ok. 200zł, nie może pozwolić sobie na kupno podstawowych leków, ledwie wystarcza na opłaty czynszowe, a remont jest w sferze nieosiągalnych marzeń. Co roku stan dachu pogarsza się, niewiele brakuje, by zapadł się całkowicie.  Służby komunalne miasta nie przeprowadzają takich remontów, ponieważ nie ma na to środków. Całkowity koszt remontu to 20 tys UAH – ok. 3 tys zł – z tego połowę deklaruje sąsiad pani Romy. Ona sama musi pokryć pozostałą część; wdzięczna będzie za jakąkolwiek pomoc… Jeśli ktoś chciałby pomóc Polce z Gródeckiej, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Roma,,

10 marzec – na subkoncie jest 200zł, środki przekazujemy do Lwowa; 21 marzec – na subkoncie jest 1300zł, w tym momencie jest to pełna kwota, potrzebna na pokrycie remontu dachu 28 marzec – środki z subkonta w całości przekazane do Lwowa

123. Potrzebna pomoc dla Iwanny – lek – onkologia, Lwów – zbiórka zakończona

 

Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla 36-letniej Iwanny Bilas-Sosulskiej ze Lwowa, która od pięciu lat choruje onkologicznie – nowotwór mózgu. Po wykorzystaniu wszystkich metod leczenia, dziś jedyną szansą jest kuracja lekiem Avastin – konieczne są cztery dawki – ich koszt ok. 30 tys zł. Iwanna jest wnuczką Polaków zesłanych na Sybir, mamą dwóch córeczek – Weroniki i Renatki. Z prośbą o pomoc zwrócił się do nas proboszcz parafii św.Antoniego, którego list zamieszczamy niżej, niżej również dokumenty medyczne chorej. Napisał do nas również mąż Iwanki. Jeśli ktoś chciałby pomóc Sosulskim, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Iwanna,,

List o.Pawła Odoja –  ,,Jako proboszcz Parafii Rzymsko-Katolickiej p.w. Św. Antoniego we Lwowie ośmielam się zwrócić do wszystkich ludzi dobrej woli, wrażliwych na cierpienie i bezradność drugiego człowieka wobec niezawinionej przez niego tragedii, do tych wszystkich, którzy w doczesności szukają wypełnienia swojego powołania do miłości bliźniego z apelem o pomoc finansową dla naszej drogiej parafianki Iwanny Bilas-Sosulskiej. Tam młoda 36-letnia matka dwójki małych dzieci, od 5 lat walczy z bardzo ciężką chorobą raka mózgu – oligoastrocytoma anaplasticum III stopnia. Dotychczas wykorzystano już wszystkie dostępne metody leczenia, w tym chemioterapię i leczenie operacyjne i kiedy wydawało się, że Iwanna ma szansę na powrót do zdrowia, choroba znów zaatakowała. Pozostała już tylko jedna możliwość – nowatorska terapia lekiem o nazwie AVASTIN, który nie jest na Ukrainie refundowany. Jednakże dotąd poniesione koszty leczenia Iwanny kilkukrotnie przekroczyły wszelkie możliwości jej rodziny i w tej chwili najbliżsi nie są już w stanie z własnych funduszy zakupić tego leku. Lek ten jest ostatnią szansą na zahamowanie szybko postępującej choroby i powrót Iwanny do zdrowia, do dzieci i rodziny, do codziennych obowiązków, do pracy zawodowej i do radości z dnia codziennego i dlatego też z całego serca w imieniu swoim, Iwanny i jej rodziny oraz wszystkich parafian Parafii Rzymsko-Katolickiej p.w. Św. Antoniego we Lwowie proszę Was – ludzi dobrego serca i wielkiej woli o pomoc w zgromadzaniu środków finansowych lub pomoc przy zakupie przynajmniej 4 dawek leku o nazwie AVASTIN, których łączny koszt wynosi około 30 tysięcy złotych. Dzisiaj jeszcze nie wiadomo, czy ta liczba dawek wystarczy, ale każdy dzień zwłoki w rozpoczęciu terapii na bazie tego leku oddala jej szansę na wyleczenie,,

list proboszcza parafii swAntoniego we Lwowie

 

28 luty – na subkoncie jest 200zł 2 marzec – na subkoncie jest 500zł 4 marzec – na subkoncie jest 700zł 6 marzec – na subkoncie jest 750zł 8 marzec – na subkoncie jest 850zł / 9 marzec – środki z subkonta przekazujemy do Lwowa 10 marzec – na subkoncie jest 50zł – środki przelewamy dziś do Przemyśla, by cała kwota – 900zł – była przekazana do Lwowa   SAMOPOCZUCIE IWANKI RÓŻNE, ALE W OSTATNICH DNIACH LEPSZE NIŻ WCZEŚNIEJ; ZACZĘŁA JEŚĆ, DOSTAJE WITAMINY WZMACNIAJĄCE; 16 go zacznie przyjmować Temodal, a od 25 go marca lekarz chciałby zacząć kurs awastiny… Zwracamy się z serdeczną prośbą o dalszą pomoc dla Iwanki

23 marzec – na subkoncie jest 300zł 2 kwiecień – na subkoncie jest 380zł – środki przekazujemy do Lwowa  3 kwiecień – na subkoncie jest 3500zł 4 kwiecień – na subkoncie jest 4000zł 10 kwiecień – środki z ubkonta w całości przekazane do Przemyśla, skąd zostaną zabrane do Lwowa

14 kwiecień – Iwanka odeszła dziś o 5.30

122.Pomoc dla Józefy Zwarycz – mamy Julii Sachniewicz – pomoc w spłacie długu za leczenie, Lwów

Józefa ZwaryczDwa tygodnie temu we Lwowie, po raz pierwszy spotkaliśmy się z Józefą Zwarycz, mamą śp Julii /wpis nr 105/. Wcześniej mieliśmy kontakt tylko telefoniczny. Pani Józefa opowiedziała historię córki od 5go września – kiedy Julia zasłabła i trafiła do szpitala – do listopada. Rodzice od początku starali się o przewiezienie Julii do kliniki na Węgrzech, która zgodziła się wykonać operację. Szpital we Lwowie nie chciał na taki krok podpisać zgody. Julia była już po pierwszym wylewie krwi do mózgu, zaraz potem wdało się zapalenie. Rodzice musieli opłacić wszystko – od strzykawek, waty, opatrunków po leki, które były wypisywane w dużych ilościach i po omacku; płacili za każdy dzień pobytu Julii na oddziale, a także za odżywki sprowadzane z Polski. Kiedy lwowski szpital uznał, że więcej Julii pomóc nie może, rodzicom przyniesiono do podpisu dokument, w którym przeczytali, że na ich prośbę córka przewieziona będzie na Węgry.  Klinika węgierska, która zadeklarowała na początku wykonanie operacji, widząc w jakim stanie jest Julia – kroku tego podjąć nie mogła. Lekarze musieli zlikwidować zapalenie, po drodze nastąpił kolejny wylew. Infekcja w mózgu była tak silna, że lekarze w efekcie nie odważyli się na operację i Julia wróciła do Lwowa. Lwowski szpital nie bardzo kwapił się, by przyjąć pacjentkę, którą niedawno wypisał, tym bardziej, że przywieziono ją pod aparaturą, czyli w stanie, w jakim opuszczała Lwów. Pani Józefa stoczyła walkę z ordynatorem /kto zna realia, wiadomo w czym rzecz – $ / i Julia ponownie trafiła na intensywną terapię. Tam, przez cały czas opiekowali się nią rodzice i siostra – masaże, pampersy, mycie, karmienie, a nawet była sugestia, by sami zmieniali kroplówki! Na oddziale nie było znów waty, leków, termometru i znów – choć to szpital państwowy – za wszystko trzeba było zapłacić. Rodzina przeszła gehennę. Pani Józefa jest emerytką, jej emerytura to 1200 UAH  – ok. 190zł. Ojciec Julii pracuje dorywczo na budowach. Pensja pani Józefy z ledwością wystarcza na życie – opłaty, leki, żywność. Zwarycze mają do spłacenia ogromny dług – 2500 euro na Węgrzech /koszty pobytu i leczenia/ oraz ponad 1000 euro za ,,leczenie,, we Lwowie – środki pożyczali od znajomych, częściowo wzięli kredyt w banku. Dziś są bezradni… Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzicom Julii, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Józefa Zwarycz,,

klinika - Julia SachniewiczDokument z kliniki w Debreczynie

 

 

 

 

 

 

28 luty – na subkoncie jest 200zł 6 marzec – na subkoncie jest 310zł 9 marzec – środki z subkonta przekazujemy do Lwowa 13 marzec – na subkoncie jest 100zł, kwotę tę dosyłamy dziś do Przemyśla, w sumie przekazujemy pJózefie 410zł  29 marzec –na subkoncie jest 1400zl 3 kwiecień – środki z subkonta w całości przekazane do Lwowa

121. Pomoc dla rodziny Sikocińskich – okulistyka, a także pomoc rzeczowa – Grodowice – lwowskie

Maria /57 lat/ i Miron /65 lat/ Sikocińscy mieszkają w maleńkiej wiosce Grodowice, w rejonie starosamborskim.  Pani Maria pracowała w aptece, jednak kilka lat temu zachorowała neurologicznie, zaczęły się zwolnienia lekarskie i próby zdiagnozowania choroby. Silne bóle głowy powodowały krótkie zaniki pamięci i niemożność sformułowania myśli. Pani Maria zrezygnowała z pracy, jednak nie mając odpowiedniego stażu – dziś jest bez renty.  Choroba wciąż poza diagnozą – nie pozwala na normalne życie, do tego doszły dolegliwości kardiologiczne, na które zostały wypisane konkretne leki. Pan Miron pracował w budowlance, jednak ze względu na dorywczość pracy i pojawiające się z czasem schorzenia, dziś ma jedynie zasiłek socjalny w wysokości 900 UAH – ok. 140 – 150zł – z tychże środków utrzymują się.  Pan Miron choruje przede wszystkim okulistycznie – katarakta, obecnie przyjmuje krople, a już został skierowany na operację lewego oka, ratującą wzrok. Jej koszt to ok. 10 – 12 tys UAH ok 1600 – 1800zł. Suma nierealna, by samodzielnie ją zebrać. Sikocińscy mają syna Romana, który po ukończeniu pedagogiki w Drohobyczu boryka się ze znalezieniem pracy. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże rodzinie, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Sikocińscy,,

22 luty – na subkoncie jest 200zł 27 luty – na subkoncie jest 250zł 8 marzec – na subkoncie jest 350zł 9 marzec – na subkoncie jest 750zł; ponieważ Maria Sikocińska znajduje się obecnie na oddziale kardiologii w Chyrowie – na opłaty szpitalne przekazujemy 300zł; koszt leków, jakie kupiliśmy – plavix, omega 3, atorvastatyna i acard – 53 zł – na subkoncie zostaje 397zł   14 kwiecień – na subkoncie jest 597zł

120.Pomoc dla Ani – autyzm, rehabilitacja, Szepetówka [chmielnickie]

6-letnia Ania Zakaciura cierpi na autyzm dziecięcy, zdiagnozowany dwa lata temu. Wcześniej lekarze choroby nie rozpoznali, choć jest ona rozpoznawalna do 3-go roku życia – mimika, gesty, mowa. Dziewczynka  leczona jest przede wszystkim farmakologicznie – witamina B6, mumijo, wapno, noofen, cavinton – wizyty lekarskie we Lwowie. Na Ukrainie temat pomocy dzieciom autystycznym jest rozwinięty bardzo słabo, nie ma stowarzyszeń czy organizacji, wspierających rodzinę. W Szepetówce Ania chodzi do zwykłego przedszkola, raz na jakiś czas ma wizyty u logopedy i psychologa, z których niewiele wynika. Ania jest bardzo kontaktowa, otwarta, ale nie ma osoby – grupy, która pomogłaby w terapii dziecka. Rodzice nieco po omacku wykonują z dzieckiem ćwiczenia, które znajdują na polskich stronach w internecie. Ich wielkim marzeniem jest wyjazd do Polski z Anią na dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny, gdzie kontakt ze specjalistami, z rodzicami dzieci autystycznych, pokazałby im choć na jakiś czas drogę postępowania z chorym dzieckiem. My wybraliśmy 14-dniowy turnus w woj wielkopolskim,  gdzie oprócz konsultacji lekarskich i zajęć terapeutycznych, Ania miałaby hipoterapię, dogoterapię oraz zajęcia w wodzie. Turnus zaczyna się 4go maja br, a koszt pobytu dziecka z opiekunem to ok. 4500zł  Rodzice również będą starać się samodzielnie zebrać choć część tejże kwoty. Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzinie Zakaciurów, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Ania Zakaciura,,

1 luty – na subkoncie jest 200zł  19 luty – na subkoncie jest 650zł 7 marzec –na subkoncie jest 1150zł 27 marzec – Ania w raz z rodzicami w kwietniu przyjedzie do Warszawy na konsultacje u logopedy, psychologa i innych specjalistów – pomoc warszawskiego Stowarzyszenia ,,Expatria,, Lekarze wstępnie zapoznali się z medycznymi dokumentami dziecka i nie ma do końca pewności, czy jest to faktycznie autyzm, a jeśli – jakiego stopnia; My na razie odwołujemy rezerwację na turnus majowy; na podstawie opinii polskich lekarzy, zostanie podjęta decyzja –  co dalej… Środki  na subkoncie czekają na dalsze działania…

119. Potrzebna pomoc dla Konstantego – onkologia, Berdyczów [żytomierskie]

30-letni Konstanty Zarucki w kwietniu 2016 roku zachorował na białaczkę /ostra białaczka szpikowa/. Od tego momentu przeszedł trzy kursy chemioterapii, przed nim kurs czwarty – ostatni, rozstrzygający co dalej. Ze względu na ogromne koszty, związane z przeszczepem szpiku, Konstanty tego wariantu nie brał pod uwagę. O pomoc dla wnuka – poprzez znajomych – zwróciła się do nas babcia chorego – pani Puchalska, która mieszka razem z córką – mamą Kostka i wnukiem. Jeden kurs chemii to 30 tys UAH – ok. 5 tys zł. Na poprzednie kursy Konstanty pieniądze pożyczył, troszkę pomógł Caritas, rodzina sprzedała wszystko, co miało jakąś wartość, ale w szpitalu wciąż mają niespłacony dług. Konstanty dostał pierwszą grupę inwalidzką – 1120 UAH – ok. 180zł. Rodzina jest bezradna. Na Ukrainie leczenie jest pełnopłatne.  Jeśli ktoś chciałby pomóc Konstantemu – opłacenie czwartego kursu chemii – prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Konstanty Zarucki,,

26 styczeń – na subkoncie jest 200zł  30 styczeń – na subkoncie jest 700zł  4 luty – środki z subkonta w całości przekazane do Berdyczowa  6 luty – 100zl, jakie wpłynęło na subkonto przekazane do Berdyczowa

19 luty – środki z subkonta przekazaliśmy babci Konstantego, która na co dzień opiekuje się wnukiem; Kostek obecnie znajduje się w szpitalu, czeka na IV kurs chemii; cała rodzina Zaruckich, a także babcia – serdecznie dziękują za przekazaną pomoc!

babcia Kostka27 luty – na subkoncie jest 50zł 10 marzec – na subkoncie jest 100zł – środki przekazujemy do Berdyczowa; Konstanty wciąż przebywa w szpitalu

 

20 marzec – niżej na zdjęciu mama Kostii z przekazanymi pieniążkami – serdecznie dziękuje za Pomoc; Kostia czuje się bardzo słabo, lekarze nie rekomendują kolejnej chemii, rodzice szukają szansy na przeszczep szpiku w Izraelu; przekazywane środki wykorzystywane są na spłatę długu

mama Kostii

118. Pomoc dla Władka – cukrzyca – pomoc stała, Żytomierz

Wladek Magdun 12-letni Władek Magdun od 8 lat choruje na cukrzycę typu 1.

Cztery lata temu Władek rozpoczął życie z pompą insulinową, która reguluje poziom cukru we krwi, pomaga uniknąć komplikacjom, związanym ze wzrokiem i nerkami. Przez ten czas rodzice samodzielnie – z pomocą ludzi dobrej woli – zabezpieczali materiały eksploatacyjne do pompy, a także paski testowe do glukometru – na Ukrainie wszystko to jest płatne w 100%. Miesięczny koszt materiałów i pasków – ok. 5 tys UAH – zależnie od kursu – ok. 800zł. Po czterech latach kończy się też ważność pompy insulinowej. Potrzebny sprzęt to pompa Paradigm 715 Medtronic MiniMed, jej koszt w Polsce to  – 8929zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc Władkowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Władysław Magdun,,

Wladek Magdun-wypis

26 styczeń – na subkoncie jest 200zł  1 luty – na subkoncie jest 600zł – decyzją mamy Władka środki na subkoncie zbieramy pod kątem pompy insulinowej  19 luty – na subkoncie jest 700zł 22 luty – na subkoncie jest 715zł 20 marzec – na subkoncie jest 945zł

 

117. Potrzebna pomoc dla Henryka – amputacja nogi, Połonne /chmielnicki/-zbiórka zakończona

65 – letni Henryk Strużewski mieszka w Połonnym. Kilka lat temu złamał nogę. Noga została źle złożona, lekarze zaproponowali by złamać ją jeszcze raz, jednak pan Henryk nie miał skąd wziąć na całą procedurę pieniędzy /ogromnych/, które i tak musiał pożyczyć na pobyt w szpitalu.  Miesiąc temu noga zaczęła bardzo boleć, lekarz stwierdził, że może reumatyzm i wypisał maści rozgrzewające.  6-go stycznia żona Henryka zauważyła, że noga jest bordowa, a palce robią się czarne. W czasie świąt na Ukrainie nie było szans na przyjęcie na oddział i Henryk trafił do szpitala 9 -go. Noga już była czarna, lekarze podjęli próby ratowania, ale okazało się, że gangrena podeszła już pod kolano. Dziś – 12 styczeń – noga została amputowana. Za sam pobyt w szpitalu – przede wszystkim leki, opatrunki, itp – rodzina już musiała zapłacić 5 tys UAH – ok. 800zł. Czekamy na koszty, związane z operacją i dalszym pobytem w szpitalu. Jeśli ktoś chciałby pomóc Polakowi z Połonnego, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Henryk Strużewski,,

13 styczeń – na subkoncie jest 200zł  / wczoraj odbyła się operacja – jej koszt 6000 UAH – ok. 1 tys zl  14 styczeń – na subkoncie jest 400zł 16 styczeń – na subkoncie jest 600zł  / pan Henryk jest po operacji bardzo słaby, organizm mocno wycieńczony; chory jest wciąż na kroplówkach i silnych lekach p/bólowych, ponieważ po operacji część amputowanej nogi bardzo boli… Robią się też odleżyny…

18 styczeń – pan Henryk zmarł 17go stycznia; po operacji do organizmu wdała się infekcja, po narkozie chory nie mógł wciąż dojść do pełnej świadomości, bardzo słaba praca serca; środki z subkonta przekażemy żonie pana Henryka na pokrycie choć części długu, związanego z leczeniem i operacją