17. Pomoc dla parafii w Strzałkowicach [lwowskie]

Nadal pragniemy wspierać księdza Michała Bajcara, który z parafii gródeckiej, przeniósł się do Strzałkowic – 4 km od Sambora. Strzałkowice to wioska, która liczy sobie ponad 600lat. Do II wojny mieszkali tu sami Polacy. Obecnie parafia liczy 35 rodzin, posiadających polskie korzenie, rozmawiających po polsku. Strzałkowica parafia powstała w roku 1494 i była czynna do 1958 roku. Później w kościele Sowieci utworzyli magazyn kołchozowy. Ponownie Polacy odzyskali kościół w 1990 roku, sami odremontowali; jest to jedyne miejsce, gdzie nasi rodacy czują się gospodarzami. Ponieważ ilość parafian jest bardzo mała i są to przeważnie ludzie biedni, każda pomoc jest bezcenna… Jeśli ktoś chciałby wesprzeć parafię, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Strzałkowice,,

25 kwiecień – na subkoncie jest 250zł – środki przekazujemy do Strzałkowic

16.Pomoc dla podopiecznych z Domu Starców we Lwowie-pomoc stała

Pani Emilia Gorodecka [fot.pierwsza z lewej] w lwowskim Domu Starców na Majorówce mieszka ponad dwa lata. Wcześniej żyła w suterenie, w centrum Lwowa, w bardzo trudnych warunkach rodzinnych i bytowych. To jedna z pierwszych Polek, jakie poznaliśmy we Lwowie. Kiedy pierwszy raz przyszliśmy na Głęboką, nie mogliśmy uwierzyć, że starsza osoba, wymagająca opieki i pomocy, żyje w takim położeniu. Mieszkanie poniżej parteru, ciemny korytarz, na jego końcu drzwi, prowadzące do kuchni, będącej i łazienką i sypialnią i pralnią. Za ścianą, w małym pomieszczeniu założonym kartonami i gazetami, żył psychicznie chory syn siostrzenicy pani Mili. Właściwie tylko tam spał, a dni spędzał w kuchni, razem z babcią. Potężny, agresywny i nieobliczalny, a ponieważ nie było pieniędzy na łapówki, lekarze wypisywali go ze szpitala, szybciej niż się tam pojawił. Panią Milę zawsze zastawaliśmy w kuchni. Czysta, pracowita i bardzo skromna. Wojowniczy Mikołaj, w przypływie ataków choroby, nie patrzył kogo lub co ma pod ręką. Wiele razy drobna staruszka miała pobitą głowę, twarz, czy złamaną rękę. To głównie ta sytuacja pokazała nam jak bardzo we Lwowie potrzebny jest dom opieki dla Polaków. Podjęliśmy starania w tym kierunku, jednak u nikogo nie spotkaliśmy zainteresowania tematem. W listopadzie 2011 roku, zastaliśmy panią Milę na korytarzu. Fioletowa twarz i strach, by wrócić do domu. Natychmiast powiadomiliśmy Józefitkę – siostrę Grażynę, która do czasu załatwienia miejsca w domu starców, zabrała Milę do domu, gdzie mieszkają siostry. Potem pani Mila trafiła do domu starców, a przychodząc do niej poznaliśmy nieco młodszą Polkę – Walę Pańczuk [na fotografii drugiej od lewej], która wzrok straciła w wieku 3 lat. Mieszkała we Lwowie, na ulicy Piekarskiej. W wyniku kłótni rodzinnej, babcia wyrzuciła dziewczynkę z balkonu. Wielokrotnie operowana głowa i całkowita utrata wzroku. Wala mieszkała w internatach dla niewidomych, ucząc się zawodu. Potem wyszła za mąż, urodziła się córka, która dziś mieszka w Rosji i nie utrzymuje z matką żadnego kontaktu. Na zewnątrz szorstka i chłodna Wala, w środku jest pełną ciepła osobą. Pomimo, że nie widzi, pomaga innym pensjonariuszom – leżącym, niezaradnym, również niewidzącym. Jej nadzieja – telefon od córki. W styczniu 2014r, zastaliśmy Walę w gipsie, ze złamaną nogą. Również w styczniu, poznaliśmy Piotra Pasternaka [fot środkowa], Polaka, pochodzącego  z Bóbrki. Piotr od urodzenia widzi w 3%, uczył się w szkole dla niewidomych na Ivana Franka we Lwowie; po jej ukończeniu, kilkanaście lat pracował. Gdy zmarła mama Piotra, nie mając innej rodziny, musiał zamieszkać na Majorówce. Nasze zdziwienie było ogromne, kiedy Piotr zaczął z nami rozmawiać piękną, staranną, jakby dowojenną polszczyzną. Sam zaproponował, by po polsku zakolędować. Piotr jest stosunkowo młody, urodził się w 1966r. Potrzebne są mu leki p/ciśnieniowe i p/epileptyczne. Poza tymi osobami, pomagamy również panu Bartłomiejowi Rudkiewiczowi – rocznik 1933 [trzecie zdjęcie].
Trudna codzienność w Domu Starców, skromne (wręcz głodowe) posiłki, samotność, wydzielone 200 hrywni – ok.70 zł z renty na zakup leków, środków chemicznych czy lepszej żywności. W paczkach staramy się przekazywać tym osobom najpotrzebniejsze rzeczy. Jeśli ktoś chciałby pomóc podopiecznym z Majorówki, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Dom Starców”

29-go lipca 2014 roku, zmarła jedna z naszych podopiecznych z domu starców – +pani Emilia Gorodecka. Miała 86 lat

Subkonto 14 październik – na subkoncie jest 60zł  17 grudzień – na subkoncie jest 140zł 12 styczeń – na subkoncie jest 170zł 19 luty – niewidomej Wali przekazaliśmy kuchenkę 2-palnikową – koszt 79zł oraz leki – zastrzyki i maść diclofenac, także żywność; żywność przekazaliśmy również Bartkowi Rutkiewiczowi; na subkoncie jest 70zł 8 październik na subkoncie jest 220 zł 14 listopad na subkoncie jest 290 zł 23 listopad na subkoncie jest 315 zł 30 listopad na subkoncie jest 340 zł 3 grudzień w transporcie świątecznym wysłaliśmy paczkę – żywność, leki /p-bólowe, osłonowe, witaminy, maści/ ciepła odzież, środki czystości, kosmetyki dla Wali Panczenko; koszt – 153 zł; na subkoncie zostaje 187 zł 5 styczeń 2018 na subkoncie jest 612 zł 9 styczeń 2018 do Lwowa przekazujemy 30 zł – na tabliczkę z polskim napisem na grobie śp Bartka Rutkiewicza / wykonaniem tabliczki zajęła się Stasia Nowosad/ oraz 120 zł na szafkę – komodę z szufladami dla Vali Panczenko; Vala wszystkie rzeczy trzyma w workach pod łóżkiem; stan subkonta – 462 zł 31 styczeń 100 zł przekazane na codzienne potrzeby dla Vali Panczenko; na subkoncie jest 362 zł 7 marzec na subkoncie jest 487 zł 12 marzec transport – środki wykorzystane 113 zł – żywność, chemia – mydła, szampon, krem oraz leki / maści, p/bólowe, pantoprazol, wapno / – 77 zł – paczki dla Wali Panczenko; stan subkonta – 297 zł 15 maj stan subkonta 233,75 zł – 63,25 zł – koszt leków osłonowych i p/bólowych

Luty 2017 -Ze środków przekazanych na rzecz podopiecznych ds, kupiliśmy mikfofalówkę dla Wali / cena ok. 190zł / Było to jej wielkie marzenie… Serdeczne podziękowanie od Wali za kuchenkę, za przekazywaną żywność, leki, itp…

duchowka

 

 

 

 

 

31 styczeń 2018- niżej nowa szafka w pokoju Vali, za którą nasza podopieczna bardzo serdecznie dziękuje !

 

Pan Bartek Rutkiewicz 7 lipca 2017 roku w domu starców zmarł Bartek Rutkiewicz.  Naszych podopiecznych  przyszliśmy odwiedzić 6go, pan Bartek był już w agonii. Samotny w pięciopiętrowym budynku. Dzień niezwykle upalny i duszny, pan Bartek rozpalony bez odbrobiny wody, bez zainteresowania ze strony personelu, nie mówiąc o pielęgniarce czy lekarzu. Poza potrzebami cielesnymi – w takim momencie – udało nam się /wakacje/ znaleźć księdza, który przyjechał z ostatnim namaszczeniem. Była również obecna Stasia Nowosad, opiekująca się od kilku lat Bartkiem. Potem próby odnalezienia grobu ojca pana Bartka na Janowskim – wspominał, że chciałby być pochowany z rodziną, co bez żadnych dokumentów okazało się niemożliwe.  Pogrzeb więc na Zbierance. Wcześniej kaplica na terenie ds, niczym kaplicy nieprzypominająca, najprostsza trumna ze sklejki, pod głową trociny. Pożeganie z księdzem z parafii św.Antoniego i grupą przyjaciół. Pogrzeb na cmentarzu w Brzuchowicach – słynnej Zbierance – miejscu zaniedbanym i zarośniętym chaszczami, ale tam miejsca są bezpłatne … Pan Bartek był wielkim patriotą, znającym doskonale literaturę i historię polską, posługiwał się piękną polszczyzną i w niewielkim tylko zakresie znał j.ukraińki. W domu starców spędził ponad 10 lat – trudnych niezwykle, ale wszystko przyjmował z pokorą i pogodą ducha…

 

15.Pomóżmy Jarkowi -onkologia – operacja; Ciurupińsk [chersońskie] – zbiórka zakończona

Jarek Jonik ma 23 lata, pochodzi z Ciurupińska. Niedawno skończył studia polonistyczne i niedawno też wykryto u niego guz na wątrobie o średnicy 5cm. Operacja jest zaplanowana na wrzesień, a będzie wykonana na Ukrainie. Jej koszt, to ok. 40 000 00 zł. Rodzice Jarka wystawili już na sprzedaż mieszkanie; rodzina nie ma innych możliwości, by zdobyć potrzebne środki na leczenie syna. Jeśli ktoś chciałby pomóc Jarkowi w dalszym leczeniu, wpłaty prosimy kierować na konto fundacji  z dopiskiem – ,,Jarek Jonik”

Operacja odbyła się 2 września. Była bardzo ciężka i długa, ponieważ guz okazał się złośliwy, urósł do 8 cm. Jarka czeka długa rehabilitacja, być może chemioterapia, na pewno potrzebne będą specjalistyczne leki. Na Ukrainie pacjent za wszystko płaci sam. Fundacja przekazała na operację 28 tys zł.

14.Potrzebna pomoc dla Sergiusza- stwardnienie rozsiane;Szepetówka [chmielnickie]

 

 

 

Sergiusz Makaruk ma 43 lata, pochodzi z Szepetówki i od kilkunastu lat choruje na stwardnienie rozsiane. Sergiusz wielokrotnie przyjeżdżał na obozy rehabilitacyjne do Radzynia k.Sławy, które były dla niego sporą pomocą. Dziś  Sergiusz jest osobą leżącą, zależną od innych, choć jak mówią lekarze – jego silny organizm jest w stanie wciąż walczyć z chorobą. Obecnie Sergiuszem opiekuje się mama, która robi wszystko, by utrzymać syna w jak najlepszym stanie. Sergiuszowi potrzebne są witaminy, a także leki w zastrzykach, pomagające w sm, również cewniki. Jeśli ktoś chciałby pomóc Sergiuszowi, wpłaty prosimy kierować na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Sergiusz”

13.Potrzebna pomoc dla Ludmiły – rozrusznik serca; Lwów – zbiórka zakończona

Ludmiła Kowal ze Lwowa od kilku lat zbiera pieniądze na operację serca – rozrusznik. W międzyczasie onkologicznie zachorował jej brat i wszystkie środki zostały przeznaczone na jego operację [stomia]. Dziś pani Luda może liczyć tylko na ludzi dobrej woli; ze swej skromnej renty nie jest w stanie opłacić zabiegu wstawienia rozrusznika, który we Lwowie kosztuje ok.5 tys uah – ok. 830 zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc Polce ze Lwowa – prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiek – ,,Ludmiła Kowal”

12.Potrzebna pomoc dla Marty – poliartryt, Lwów – pomoc stała/bardzo trudna sytuacja

Marta Chacko – Lwów; jedna z naszych pierwszych podopiecznych. Marta urodziła się zdrowa, jako 3-letnie dziecko zachorowała na szkarlatynę; w wyniku powikłań – zachorowała na poliartryt – ma zablokowane stawy, tym samym niesprawne ręce i nogi. Na lwowskim Uniwersytecie skończyła germanistykę – tato codziennie nosił Martę na rękach na uczelnię.  Porusza się na stołeczku – tylko po domu. W 2012 roku zmarła mama Marty – jedyna opiekunka. Marta ma najniższą rentę na Ukrainie – okolice 00 tys hrywni, pracować nie może, zresztą dla takich ludzi jak Marta na Ukrainie pracy nie ma, nie ma też żadnego zainteresowania z zewnątrz. Marta – dobra, mądra, wrażliwa, uczynna, spragniona wszystkiego, co polskie. Wdzięczna, za wszystko co otrzyma, a przekazujemy jej środki chemiczne, kosmetyczne, żywność, również naturalną, odzież, suplementy diety wspomagające odporność. Wysyłamy polskie książki, czasopisma, itp…. Przekazujemy również środki materialne na opłaty czynszowe i inne…

Jeśli ktoś chciałby pomóc Marcie, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Marta Chacko”

luty 2017 – Marta, oszczędzając gaz nie włączała ogrzewania, co spowodowało awarię rur w mieszkaniu /pęknięcie/. Koszt usunięcia awarii to ponad 3 tys UAH – zależnie od kursu ok. 440zl; Marta nie ma żadnych możliwości, by samodzielnie pokryć koszty remontu

27 luty – na subkoncie jest 350zł 9 marzec – na subkoncie jest 400zł – do Lwowa przekazujemy 250zł 4 czerwiec – na subkoncie jest 200zł, środki przekazujemy do Lwowa 28 sierpień – na subkoncie jest 75 zł 30 listopad na subkoncie jest 275 zł 9 grudzień na subkoncie jest 325zł 12 grudzień na subkoncie jest 175 zł – 150 zł przekazane do Lwowa 15 styczeń 2018 na subkoncie jest 175 zł 1 luty środki w całości przekazane podopiecznej 9 marzec na subkoncie jest 150 zł 22 marzec na subkoncie jest 250 zł 2 czerwiec 100 zł przekazane do Lwowa, na subkoncie jest 150 zł 11 czerwiec na subkoncie jest 250 zł