50.Potrzebna pomoc dla Andrzejka, Trzcieniec – rejon mościski [lwowskie]-zbiórka zakończona

Andrzej Howańczuk ma 10 lat, mieszka w Trzcieńcu, niedaleko Mościsk; jest uczniem trzeciej klasy. Urodził się z krótkowzrocznością obu oczu, a diagnoza postawiona na Ukrainie:,, Amblyopia wysokiego stopnia obu oczu. Zwichnięcie obu soczewek” Rodzice Andrzeja szukali pomocy w klinice w Odessie i w innych ośrodkach, jednak lekarze nie potrafili dziecku konkretnie pomóc. Chłopiec traci wzrok w lewym oku, w przeciągu pół roku widzenie pogorszyło się znacząco. Staramy się, by Andrzej mógł być przebadany – profesjonalnie i adekwatnie – w Klinice w Katowicach, gdzie lekarze zadecydują o dalszym leczeniu, ewentualnie operacji. Chcąc pomóc niezasobnym rodzicom, zwracamy się z prośbą o pomoc w pokryciu kosztów badań okulistycznych w Polsce. Przewidywalny wstępny koszt – ok. 1000 złotych. Ewentualne wpłaty prosimy kierować na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Andrzej Howańczuk”

22.01 – stan na subkoncie Andrzeja – 700zł; pierwsza wizyta w Katowicach, zaplanowana jest na 26 stycznia

27.01- Andrzej przeszedł wczoraj podstawowe badania w Klinice w Katowicach. Na 28-go stycznia, wyznaczona została data hospitalizacji – prawdopodobnie konieczna będzie operacja. Okazało się, że mama chłopca, pracująca dorywczo w Polsce, ma opłacone ubezpieczenie, pod które podlega również dziecko. Fundacja pokryje koszty konsultacji i badań, przeprowadzonych 26-go stycznia w Klinice okulistycznej, a także prywatną wizytę u urologa, konieczną do dokumentacji medycznej.

28.01 – na jutro została wyznaczona operacja lewego oka. Odnośnie drugiego oczka – czekamy na decyzję lekarzy. Po opłaceniu kosztów badań w Klinice i prywatnej wizyty urologicznej, na subkoncie Andrzeja zostało 300zł. Dalsze procedury medyczne oraz pobyt chłopca w Polsce, pokażą, w jaki sposób wykorzystamy pozostałe środki.

29.01 – dziś Andrzejek przeszedł operację lewego oka – wszystko odbyło się pomyślnie) czekamy na informacje odnośnie dalszego leczenia dziecka

18-go lutego planowana jest operacja drugiego oka. Dziś dowiedzieliśmy się, że Andrzejkowi potrzebne są okulary – bardzo duże plusy [12 i 15] – tylko na czas do drugiej operacji. Nie znamy jeszcze dokładnej ceny, ale z informacji, jakie uzyskała mama chłopca w Krakowie – ok. 600zł. Andrzejowi wypisano także leki, m.in. krople do oczu – faktura na ok. 150zł.

Operacja drugiego oka – 23 marzec. Okulary zostaną wypisane po operacji.

30 IIIAndrzej przeszedł udaną operację drugiego oka – we wtorek 24-go marca. Wypisane zostały specjalne okulary oraz leki – cena okularów 500zł, leków – ponad 100zł. Resztę środków z subkonta Andrzeja, wykorzystamy na pokrycie tychże kosztów

 

 

49. Potrzebna pomoc dla Alicji – Szepetówka [chmielnickie] – dziś, 25-go lutego Alicja zmarła

 

Na początku grudnia ubiegłego roku otrzymaliśmy e-list od prezes Związku Polaków w Szepetówce – Vali Pasiecznik. Pisze m.in tak: ,,Historia ta kiedyś znanej szlachetnej rodziny sięga lat osiemdziesiątych. Wysyłam Wam list Polki po 50-tce- bardzo mądrej, znającej język polski, b. dobrze posługującej się angielskim, rosijskim i … ukraińskim. Uwielbicielki twórczości Kochanowskiego, innych polskich poetów – recytuje z pamięci perfektnie! Niestety – ……. jest chora na schizofreniję. Samotna. Mieszka w ogromnym rodzinnym domu, obok kościoła naszego. Dom tyle lat już nie ogrzewa się. Tyle lat Ala na okrągło sama. Nie gotuje sobie. Bez żadnego grosza. Pomagałam czym mogła. Potem z tego co ja miałam od Was oddawałam jej: artykuły spożywcze, odzież, obuwie. Ale kilkanaście lat już nie byłam u niej (5-7lat) – dostać się do niej nie było szans – furtka zamknięta na klucz. Sąsiedzi – nic….Wieszałam, zostawiałam jedzenie nieraz wewnętrz na furtce.   Mówiłam o niej w kosciele, … i nic … A tut w czwartek nasz nowy ksiądz- wikarij telefonuje – i pyta czy pamiętam taką Pani, i mówi iż wkońcu doszły ręce do niej. Jest u niej i Ala prosi o kontakt ze mną. Przez jego komorkę – opowiadała mi o tym, że jest bardzo chora – nogi opuchnieci, nie może chodzić, … umowiliśmy na dzisiaj spotkać się – ona zamek zdejmie z furtki. Dzisiaj Ksiądz po spowiedzi pod koniec nabożeństwa zabrał mnie i my poszli do niej. Po drodze omawialiśmy jej sytuację. Ksiądz – Ala b. czeka na mnie i ma nadzieję iż zmogę jej pomoc w czymś znowu. Ksiądz opowiadał – okazuję się, iż byli z koscioła u niej parafianki, ale ona ich nie bardzo…przyjmuje. Moniu, co zobaczyłam, aż trudno opisać.Tragedia jeszcze gorsza tym, że i dalej tyle lat w domu zima jeszcze gorsza aniż na ulicy, Ala na tyle lat starsza i nogi puchną i od głodu i od mrozu…… Półtory godziny rozmawialismy …po polsku… i tym ona była okazuje się najwięcej głodna…… Dziękowała za Harcerzy – byli w ubiegłym roku u niej – przeskoczyli przez bramę. Ona b. wdzieczna. Pamięta jak na furtce zabierała torby ode mnie, ale czy wszystkie (?) bo pies na pewno- biedny częstował tym….W tym roku nie wiem czy będą paczki -mówię do niej,- ale będą Harcerze, może z Opłatkiem….I cóż słyszymy: Ja będę czekać na opłatek…….
Moniu, dawno to na pewno lat około dziesięciu opowiadałam o niej…. I
czym jej pomoc? Myślę sobie….Ale wychodząc od niej zapytałam i usłyszałam prośbę: Mleka w butli szklanym, kawy rozpuszczalnej, grochu nie łuszczonego, cybule,
czosnku, buraczków, marchewki. Mozna i oleji w szkle nie rafinowanej
(tym kiedyś dzieliłam się z niej) I kolo furtki przytuliłam jej i ucałowalam  – ona była tak szczęsliwa. I z takim szczęściem powiedziała, że z Polski Harcerka tak samo jej ucałowała….. rok temu. Poprosiłam jej słuchac Księży – one chcą jej pomóc….bo do szpitala nie….
Moniu, co mam robić, czym pomoc – pomoc tak spragnionej na
polskość i chorej Kobiecie?”  Nie mamy w zwyczaju publikować e-maili, jakie otrzymujemy, ale te z Szepetówki są szczególne. O Ali słyszeliśmy dawno, ale nigdy nie mieliśmy okazji poznać jej  osobiście. Alicja  Poliszczuk urodziła się w 1963 roku, nie chodziła do polskiej szkoły, polski słyszała w domu,  a potem uczyła się sama – z taśm, gazet, z radia. Niezmiernie wrażliwa, niepasująca do dzisiejszego, często brutalnego świata, po śmierci rodziców zachorowała na schizofrenię. Nie ma renty i na pewno nie będzie mogła już nigdy normalnie pracować. Utrzymuje się ze skromnego zasiłku, który utrzymać się nie pozwala. Publikujemy list Ali [obok fotografii] napisany bezbłędną polszczyzną, w którym tak wiele bólu i żalu…..Potrzebna jest pomoc na opłaty czynszowe, na leki i żywność….W dzisiejszej sytuacji politycznej, kiedy tak niewiele można usłyszeć o Polakach na Kresach, o ich niezwykle trudnej codzienności, naszym zdaniem – pomoc takim osobom jak Alicja – jest priorytetowa. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Alicja Poliszczuk”

Dziś, 24-go lutego, otrzymaliśmy wiadomość o śmierci Alicji. Znaleziono ją martwą w mieszkaniu, prawdopodobnie zawał serca. Dziękujemy Wszystkim, którzy zainteresowali się losem Alicji, przekazując pomoc dla niej. Dzięki życzliwości i dobroci Ofiarodawców, ostatnie tygodnie życia Ali, były jaśniejsze i lepsze… Oprócz pomocy materialnej, jaką przekazaliśmy Alicji na zakup konwektora, na wykupienie leków i spłatę długów czynszowych, mogliśmy też przekazać jej żywność oraz środki czystości…

Dziś, 2-go marca przekazaliśmy do Szepetówki 350 zł na pokrycie kosztów, związanych z pogrzebem Alicji