107. Pomoc dla Marii i Pawła Jankowskich, Żytomierz – pomoc stała

Stałą pomocą otaczamy Marię i Pawła Jankowskich z Żytomierza –   Jankowscy z wnukamioboje w wieku 80 lat [rocznik 1936]  Pan Paweł jest po dwóch ciężkich wylewach, choruje na Parkinsona. Na stałe potrzebne są jemu leki neurologiczne i kardiologiczne. Pani Maria cierpi na artrozę obu kolan, porusza się z wielkim trudem. Jankowscy mają jedną córkę – Helenę, która do sierpnia br wspierała rodziców materialnie, pomagając w zakupie leków. W lecie Helena została zwolniona [likwidacja sklepu], w ostatnim czasie  znalazła pracę na 1/2 etatu – sprzątanie w biurze – 600 UAH czyli ok.90zł. Helena ma dwoje dzieci – 15-letnią Olę i 11-letniego Aleksandra /na zdjęciu/. W tej sytuacji sama potrzebuje pomocy i nie jest w stanie wspierać rodziców, którzy po wykupieniu leków, nie mają praktycznie środków na życie.  Jeśli ktoś chciałby pomóc Marii i Pawłowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Jankowscy,,

31 październik – na subkoncie jest 410zł   / 2 listopad – środki w całości przekazane przez Lwów do Żytomierza

21 listopad – na subkoncie jest 450zł

24 listopad – córka ppJankowskich, Helena – przesłała zdjęcia zakupionych leków; ppJankowscy jak również Helena serdecznie dziękują za Pomoc – dla nich ogromną!

19 grudzień – na subkoncie jest 650zł 29 grudzień – na subkoncie jest 750zł 19 styczeń – na subkoncie jest 770zł 20 styczeń – na subkoncie jest 620zł / 150 zł przekazane do Żytomierza 9 marzec – na subkoncie zostaje 520zł, 100zł przekazane do Żytomierza 14 kwiecień – na subkoncie jest 540zł 15 maj  – pan Paweł po bardzo ciężkim zapaleniu /urologia/ dochodzi do sił; szpital nie chciał przyjąć chorego ze względu na to, że jest osobą leżącą; temperatura, wylewy krwi nie były argumentem, by tak chorego człowieka zabrać na oddział; dziś przekazujemy do Żytomierza 200zł, czekamy na informację od córki o pełnych kosztach leczenia; na subkoncie zostaje 340zł – 23 maj – środki, jakie przekazaliśmy do Żytomierza – 200zł – ok. 1300 uah –  na razie wystarczą na pokrycie kosztów leków i cewników dla pPawła;

24 lipiec – 150 zł z subkonta przekazane do Żytomierza, na rachunku zostaje 190zł; będąc we Lwowie udało się porozmawiać telefonicznie z panią Marią, która ze łzami w oczach dziękowała za całe dobro, jakie Jankowscy otrzymali dzięki życzliwości wielkiej Ofiarodawców;  niżej najnowsze, lipcowe zdjęcia

Transport – 14 – 10 – 2016

Dziś przekazaliśmy na granicę ponad 50 paczek. Paczki z żywnością i lekami m.in. dla podopiecznych we Lwowie, Kijowie, Szepetówce / kilka paczek dla pani Ludmiły Danilewicz i Dawidka – żywność, odzież, buty, leki/, w Żytomierzu – m.in. dla pani Gieni Kupczyńskiej i Władka, w Samborze – Marianek Babij. Do Sławuty, gdzie mieszka Marianna Somiuk – przekazaliśmy pampersy i leki, do Sum – Ewa Kuczyńska – zestaw do pompy insulinowej, Melitopol – Aleksander Kowsz – leki oraz tak bardzo potrzebny Aleksandrowi – Sedam. Do Krzemieńca – rodzina Julii Użwy – leki, odzież, odżywki dla dzieci…  Wiele paczek indywidualnych z lekami i żywnością, głównie do najstarszych Polaków poznanych ostatnio w Szepetówce… Paczki z ciepłą odzieżą oraz leki pojechały do podlwowskich parafii – Gliniany – Nowosiółki, gdzie rzeczy oraz obuwie rozbierane są na pniu… Serdecznie dziękujemy Wszystkim, dzięki którym mogliśmy przekazać kolejny transport…

Otrzymaliśmy zdjęcia ,,potransportowe,, I tak – Ewa Kuczyńska z Sum  oprócz zestawu do pompy insulinowej, otrzymała ciepłą odzież i buciki) Zdjęcie nr 2 – pani Zofia Baszyńska, 83-letnia Polka z Żytomierza /cierpi na kataraktę/ – otrzymała żywność, leki oraz odzież; dalej pani Gienia Kupczyńska – w paczce przekazaliśmy odzież dla Władka oraz żywność i leki; Włodzimierz Ochocki z Żytomierza / amputowane obie nogi / tym razem dostał okulary i pani Walentyna Borczalińska, również z Żytomierza – cierpi na choroby pulmonologiczne – otrzymała leki…

 

106.Pomoc dla Zosi, Żytomierz – pomoc stała – zbiórka zakończona – Zosia odeszła 6-go grudnia

Zosia Kurjata urodziła się 19 lat temu w Żytomierzu. Od urodzenia nie widzi, nie słyszy, nie chodzi. Korzenie polskie ma po ojcu /Andrzej Kurjata/, który zmarł kiedy córka była mała. Mama wyszła drugi raz za mąż i Zosia ma jeszcze czworo rodzeństwa. Dziewczyną praktycznie zajmuje się babcia – mama ojca, która nie radzi sobie w tej niezwykle trudnej sytuacji… Jej renta to ok. 150zł, renta Zosi – ok. 170zł. Nie wystarcza na pampersy – Zosia potrzebuje trzy sztuki pieluszek na dzień, na leki -na Ukrainie pełnopłatne, na przeżycie… Jeśli ktoś chciałby pomóc Zosi, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Zosia Kurjata,,

12 październik – na subkoncie jest 200zł / 14 październik – środki z subkonta przekazane przez Lwów do Żytomierza / 9 listopad – na subkoncie jest 100zł – środki przekazujemy przez Lwów do Żytomierza

28 listopad – na subkoncie jest 375zł 5 grudzień – do Żytomierza przekazaliśmy 200zł, na subkoncie zostaje 175zł

X – babcia Zosi, pani Natalia – otrzymała już przekazane pieniążki; bardzo serdecznie dziękuje za Pomoc – bezcenną w ich niezwykle trudnej sytuacji /pierwsze zdjęcie/  XI – pani Natalia odebrała pomoc dla Zosi /drugie zdjęcie/ – 220zł; babcia serdecznie dziękuje za przekazane wsparcie materialne

14 listopad – na subkoncie jest 240zł  7 grudzień – dziś otrzymaliśmy informację z Żytomierza o śmierci Zosi … Środki pozostałe na subkoncie przekierujemy na innego podopiecznego; poinformujemy dla kogo zostaną przeznaczone pieniądze – środki przekierowujemy na subkonto Władka Kamilewskiego

 

105. Potrzebna pomoc dla Julii – onkologia, neurochirurgia, Lwów – zbiórka zakończona

Julia SachniewiczJulia w klinice w Debreczynie

=========================

=========================

=========================

=========================

=========================

=========================

2 listopad – serce Julii przestało bić o 17.50; 4 listopad – w południe odbył się pogrzeb Julii; została pochowana na Łyczakowie, w miejscu spoczynku dziadków

Julia pochodziła z polskiej, lwowskiej rodziny. Podobnie jak jej mama Józefa i siostra Lila ukończyła szkołę nr 10 im. Marii Magdaleny. Na zdjęciu pierwszoklasistów Julia w dolnym rzędzie – pierwsza z prawej. Na fotografii maturalnej – piąta z prawej strony.  Julia niedawno wyszła za mąż…

——————————————————————————

2 październik 29-letnia Julia Sachniewicz 5-go września jechała do pracy. Nagle poczuła się słabo, straciła przytomność, karetka odwiozła Julię do szpitala na Topolnej. Diagnoza – guz mózgu. Guz między dwoma półkulami, w trudno dostępnym miejscu. W szpitalu Julia kilkakrotnie wpadała w śpiączkę. W szpitalu dostała zapalenie mózgu i temperaturę. Lekarze stwierdzili, że nic więcej zrobić nie mogą i poradzili rodzicom, by pomocy szukali w Polsce – Julia w tym czasie była w stanie krytycznym. W Polsce nikt nie podjął się hospitalizowania i leczenia. Rodzina dowiedziała się, że tak skomplikowane operacje wykonuje jedna z klinik na Węgrzech, w miejscowości Debrecen /uniwersytet medyczny/ i tam – jak napisała siostra Julii – tylko cudem przetransportowano chorą. By wykonać operację – jej koszt ok. 16 000 euro -lekarze muszą wyleczyć zapalenie. Za tydzień pobytu w klinice rodzina zapłaciła 8100 euro. Pieniądze zbierali we Lwowie znajomi oraz szkoła Marii Magdaleny, którą ponad 10 lat temu skończyła Julia. W tym momencie rodzice są bezradni, siostra Julii, która zwróciła się do nas z prośbą o pomoc – wyjechała do Wrocławia, by tam szukać pracy i pomóc siostrze… Jeśli ktoś chciałby pomóc Polce ze Lwowa, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Julia Sachniewicz..

20 październik – Julia do wczoraj znajdowała się w klinice w Debreczynie – na Węgrzech.  Znajoma dziennikarka z TVP INFO wybrała się  17-go października na Węgry, by przygotować materiał o Julii – tylko w taki sposób można zebrać potrzebną kwotę, Niestety, po kilku godzinach pobytu w szpitalu, nie udało się jej porozmawiać z żadnym z lekarzy, nie udało się również sfilmować Julii. Klinika w Debreczynie nie udziela wywiadów, nie rozmawia z mediami, nawet jeśli od tego zależy czyjeś życie… Wczoraj Julia została przewieziona do punktu wyjścia, czyli do szpitala we Lwowie, gdzie lekarze we wrześniu stwierdzili, że więcej pomóc nie mogą…Szpital na Węgrzech musiał mieć zadeklarowaną kwotę na operację w 90%. Rodzice, którzy sprzedali wszystko, łącznie z mieszkaniem, by ratować córkę są bezradni i nic więcej do sprzedania nie mają. Do Lwowa pojedzie znajoma dziennikarka, my będziemy starali się znaleźć klinikę w Polsce, która zechce podjąć się operacji…

20 październik – Julia znajduje się w stanie śpiączki na oddziale reanimacji we Lwowie. Staramy się o zgodę ze szpitala na Topolnej na przeprowadzenie wywiadu przez dziennikarza z Polski. Mamy kontakt z mamą Julii oraz jej siostrą we Wrocławiu. Rodzice są zdesperowani i bezradni. Mama codziennie próbuje zebrać środki po mszach w lwowskich kościołach i cerkwiach. Rtg wykazało, że serce i płuca Julii pracują normalnie, serce jest silne i zdrowe… tylko czasu coraz mniej…

21 październik – dziś do Lwowa z Sympozjum w Stanisławowie wrócił zaprzyjaźniony z fundacją  – dr Andrzej Dworakiewicz, lwowski chirurg dziecięcy; już skontaktował się z rodzicami Julii i na jutro umówiony jest na rozmowę z lekarzami w szpitalu, gdzie znajduje się Julia; Julia dziś została przeniesiona z reanimacji na oddział neurochirurgii, jej stan minimalnie poprawił się…

22 październik – dziś dr Andrzej Dworakiewicz skontaktował się z neurochirurgiem ze szpitala, gdzie znajduje się Julia. Po zapoznaniu się z najnowszymi badaniami i dokumentami wcześniejszymi, przekazał następującą informację – Śmierć pnia mózgu, guz umiejscowiony na pniu; operacja nie zmieni stanu zdrowia Julii.Julia miała trzy wylewy krwi do mózgu, przez co wciąż zbierała się tam woda. Dr Dworakiewicz uruchomił dziś wszelkie kontakty, by Julię przewieźć do szpitala wojskowego we Lwowie i tam wykonać zabieg, jednak na to jest już za późno… Po dzisiejszych rozmowach z mamą chorej, przekazujemy do Lwowa 1 tys zł na wszelkie potrzeby, związane z pobytem Julii w szpitalu – pobyt, rurki, odżywki, pampersy, opłacenie lekarzy i pielęgniarek – za wszystko zadłużeni rodzice muszą zapłacić sami. Potem zapadnie decyzja, czy Julia zostanie oddana do lwowskiego hospicjum, gdzie również pobyt jest pełnopłatny., czy rodzina zabierze ją do domu… Dług do spłacenia w szpitalu na Węgrzech – 2,5 tys euro – ok. 10 tys zł… Mamy nadzieję, że w tej sytuacji Julia i jej rodzina nie zostaną sami…

23 październik – dziś mama Julii – pani Józefa odebrała 1000 zł, które w nocy przesłaliśmy do Lwowa – łańcuszek ludzi dobrej woli. Pani Józefa serdecznie dziękuje Wszystkim, którzy przekazali pomoc dla Julii, która w tym momencie jest dla rodziny jedyna i bezcenna. Julia wczoraj dostała wysoką temperaturę – leki podawane są w kroplówce. Jeśli szpital na Topolnej podejmie decyzję o wypisaniu Julii, zostanie oddana do hospicjum

24 październik – Julia w dalszym ciągu przebywa na oddziale neurochirurgii, co generuje kolejne koszty; stan Julii jest bardzo ciężki, utrzymuje się wysoka temperatura; w najbliższym czasie Julia zostanie umieszczona w hospicjum. Obecnie potrzebne są środki na opłacenie pobytu Julii w szpitalu – pampersy, specjalne odżywki, podawane leki, a także koszty, związane z pobytem na oddziale

27 październik – stan Julii bez zmian; utrzymuje się wysoka temperatura, przez kroplówki podawane są antybiotyki; w codziennym kontakcie z lekarzami z neurochirurgii i mamą Julii jest dr Dworakiewicz; dzięki temu – choć tyle można zrobić dla Julii – nie jest na oddziale pacjentem anonimowym

31 październik – stan Julii bez zmian, utrzymuje się wysoka temperatura, przez co Julia nie może zostać wypisana do hospicjum

Środki jakie wpłynęły na subkonto Julii – 1000zł – w całości przekazane 22 października do Lwowa


 

104. Pomoc dla Wiktora – nefrologia-transplantacja, Berdyczów /żytomierskie/-zbiórka zakończona

Wiktor43-letni Wiktor Zaremba z Berdyczowa /kierowca/ ponad 10 lat temu zachorował na nerki. Leczenie – standardowe, czyli nieadekwatne, doprowadziło do sytuacji, gdzie obie nerki są dziś w takim stanie, że pomóc może jedynie transplantacja jednego z narządów. Wiktor znalazł klinikę w Kijowie, gdzie zabiegi takie są przeprowadzane. Dawcą będzie ojciec chorego.  Koszt operacji to 300 tys UAH – ok. 45 tys zł. Wiktor uzbierał 1/3 kwoty, suma brakująca to ok.30 tys zł.   Chory musi również sam zapewnić sobie leki potrzebne do transplantacji. Jeśli ktoś chciałby pomóc Wiktorowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Wiktor Zaremba..  /nazwisko ojca Wiktora brzmiało – Zaręba, na Ukrainie jest zapisywane – Zaremba/

21 listopad – na subkoncie jest  2080zł 24 listopad – Wiktor jest już na oddziale w szpitalu w Żytomierzu, gdzie 29-go listopada zostanie przeprowadzona transplantacja/ przekazujemy środki z subkonta – przez Lwow – dla Wiktora; Wiktor sam zbierał również pieniądze, w tym momencie nie znamy, jaka jest brakująca kwota 5 grudzień – transplantacja nerki odbyła się 1-go grudnia; dokument ze szpitala potwierdzający zabieg otrzymamy po wypisaniu Wiktora ze szpitala – koniec grudnia; Wiktor po operacji czuje się jeszcze słabo i jak napisał – ,,ciężko,, przyjmuje bardzo dużo lekarstw /płatnych/. Kwota jaką musi oddać – zwrócić /środki pożyczone/ to ok. 10 tys zł – transplantacja 9 grudzień – na subkoncie jest 580zł 3 grudzień – środki przekazane do Berdyczowa

Oto Wiktor już po operacji