Wszystkie wpisy, których autorem jest fundacja

49. Potrzebna pomoc dla Alicji – Szepetówka [chmielnickie] – dziś, 25-go lutego Alicja zmarła

 

Na początku grudnia ubiegłego roku otrzymaliśmy e-list od prezes Związku Polaków w Szepetówce – Vali Pasiecznik. Pisze m.in tak: ,,Historia ta kiedyś znanej szlachetnej rodziny sięga lat osiemdziesiątych. Wysyłam Wam list Polki po 50-tce- bardzo mądrej, znającej język polski, b. dobrze posługującej się angielskim, rosijskim i … ukraińskim. Uwielbicielki twórczości Kochanowskiego, innych polskich poetów – recytuje z pamięci perfektnie! Niestety – ……. jest chora na schizofreniję. Samotna. Mieszka w ogromnym rodzinnym domu, obok kościoła naszego. Dom tyle lat już nie ogrzewa się. Tyle lat Ala na okrągło sama. Nie gotuje sobie. Bez żadnego grosza. Pomagałam czym mogła. Potem z tego co ja miałam od Was oddawałam jej: artykuły spożywcze, odzież, obuwie. Ale kilkanaście lat już nie byłam u niej (5-7lat) – dostać się do niej nie było szans – furtka zamknięta na klucz. Sąsiedzi – nic….Wieszałam, zostawiałam jedzenie nieraz wewnętrz na furtce.   Mówiłam o niej w kosciele, … i nic … A tut w czwartek nasz nowy ksiądz- wikarij telefonuje – i pyta czy pamiętam taką Pani, i mówi iż wkońcu doszły ręce do niej. Jest u niej i Ala prosi o kontakt ze mną. Przez jego komorkę – opowiadała mi o tym, że jest bardzo chora – nogi opuchnieci, nie może chodzić, … umowiliśmy na dzisiaj spotkać się – ona zamek zdejmie z furtki. Dzisiaj Ksiądz po spowiedzi pod koniec nabożeństwa zabrał mnie i my poszli do niej. Po drodze omawialiśmy jej sytuację. Ksiądz – Ala b. czeka na mnie i ma nadzieję iż zmogę jej pomoc w czymś znowu. Ksiądz opowiadał – okazuję się, iż byli z koscioła u niej parafianki, ale ona ich nie bardzo…przyjmuje. Moniu, co zobaczyłam, aż trudno opisać.Tragedia jeszcze gorsza tym, że i dalej tyle lat w domu zima jeszcze gorsza aniż na ulicy, Ala na tyle lat starsza i nogi puchną i od głodu i od mrozu…… Półtory godziny rozmawialismy …po polsku… i tym ona była okazuje się najwięcej głodna…… Dziękowała za Harcerzy – byli w ubiegłym roku u niej – przeskoczyli przez bramę. Ona b. wdzieczna. Pamięta jak na furtce zabierała torby ode mnie, ale czy wszystkie (?) bo pies na pewno- biedny częstował tym….W tym roku nie wiem czy będą paczki -mówię do niej,- ale będą Harcerze, może z Opłatkiem….I cóż słyszymy: Ja będę czekać na opłatek…….
Moniu, dawno to na pewno lat około dziesięciu opowiadałam o niej…. I
czym jej pomoc? Myślę sobie….Ale wychodząc od niej zapytałam i usłyszałam prośbę: Mleka w butli szklanym, kawy rozpuszczalnej, grochu nie łuszczonego, cybule,
czosnku, buraczków, marchewki. Mozna i oleji w szkle nie rafinowanej
(tym kiedyś dzieliłam się z niej) I kolo furtki przytuliłam jej i ucałowalam  – ona była tak szczęsliwa. I z takim szczęściem powiedziała, że z Polski Harcerka tak samo jej ucałowała….. rok temu. Poprosiłam jej słuchac Księży – one chcą jej pomóc….bo do szpitala nie….
Moniu, co mam robić, czym pomoc – pomoc tak spragnionej na
polskość i chorej Kobiecie?”  Nie mamy w zwyczaju publikować e-maili, jakie otrzymujemy, ale te z Szepetówki są szczególne. O Ali słyszeliśmy dawno, ale nigdy nie mieliśmy okazji poznać jej  osobiście. Alicja  Poliszczuk urodziła się w 1963 roku, nie chodziła do polskiej szkoły, polski słyszała w domu,  a potem uczyła się sama – z taśm, gazet, z radia. Niezmiernie wrażliwa, niepasująca do dzisiejszego, często brutalnego świata, po śmierci rodziców zachorowała na schizofrenię. Nie ma renty i na pewno nie będzie mogła już nigdy normalnie pracować. Utrzymuje się ze skromnego zasiłku, który utrzymać się nie pozwala. Publikujemy list Ali [obok fotografii] napisany bezbłędną polszczyzną, w którym tak wiele bólu i żalu…..Potrzebna jest pomoc na opłaty czynszowe, na leki i żywność….W dzisiejszej sytuacji politycznej, kiedy tak niewiele można usłyszeć o Polakach na Kresach, o ich niezwykle trudnej codzienności, naszym zdaniem – pomoc takim osobom jak Alicja – jest priorytetowa. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Alicja Poliszczuk”

Dziś, 24-go lutego, otrzymaliśmy wiadomość o śmierci Alicji. Znaleziono ją martwą w mieszkaniu, prawdopodobnie zawał serca. Dziękujemy Wszystkim, którzy zainteresowali się losem Alicji, przekazując pomoc dla niej. Dzięki życzliwości i dobroci Ofiarodawców, ostatnie tygodnie życia Ali, były jaśniejsze i lepsze… Oprócz pomocy materialnej, jaką przekazaliśmy Alicji na zakup konwektora, na wykupienie leków i spłatę długów czynszowych, mogliśmy też przekazać jej żywność oraz środki czystości…

Dziś, 2-go marca przekazaliśmy do Szepetówki 350 zł na pokrycie kosztów, związanych z pogrzebem Alicji

 

48.Potrzebna pomoc dla pani Ireny, Lwów. Pani Irena może rozpocząć już leczenie)-zbiórka zakończona. 9-go kwietnia pani Irena zmarła

Pani Irena Huzarska [76 lat] mieszka we Lwowie, w suterenie. Jest osobą samotną i bardzo schorowaną. Kilka dni temu przeszła wylew krwi do oka. Pani Irena dostała skierowanie do szpitala, na oddział oftalmologii, gdzie lekarze będą próbować ratować oko. Potrzebne są leki – m.in. Sermion, Trental, Sufilin, za które chora musi zapłacić sama. Koszt całej kuracji to ok. 900zł – czyli 4 przeciętne renty na Ukrainie. Jeśli ktoś chciałby pomóc naszej podopiecznej, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,pani Irena”

29 XII – środki na subkoncie Ireny Huzarskiej – 470zł;

09.01 – środki na subkoncie pani Ireny – 970zł, tym samym pani Irena może rozpocząć leczenie) Serdecznie dziękujemy Wszystkim Ofiarodawcom za życzliwość okazaną naszej podopiecznej!

 

47.Uratujmy życie Maksymiliana, Pnikut (lwowskie) – w maju kolejna wizyta w CZD w Warszawie-kontynuacja zbiórki

Maksymilian Marek urodził się w czerwcu 2014 roku. Wraz z rodzicami mieszka w Pnikucie – rejon mościski. Małgorzata i Józef Markowie długo oczekiwali na dziecko. Zaraz po urodzeniu, rodzice zauważyli, że odcień skóry synka jest żółty. Udali się do szpitala we Lwowie, a stamtąd skierowano ich do szpitala w Kijowie. Po starannych badaniach zarówno rodziców jak i dziecka, wykryto u chłopca wrodzoną wadę wątroby, a diagnoza – niedrożność dróg żółciowych. Aby czteromiesięczny Maksymilian mógł żyć dalej, potrzebny jest przeszczep wątroby. Dawcą może być matka dziecka. Instytut Chirurgii i Transplantologii im. Szalimowa w Kijowie, który wcześniej deklarował wykonanie przeszczepu, zarekomendował dalsze leczenie w Polsce – koszt transplantacji w Centrum Zdrowia Dziecka, to ok. 75 tys. euro. Jeśli CZD potwierdzi diagnozę, konieczne będzie jak najszybsze wykonanie transplantacji. Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc w uratowaniu życia maleńkiego Maksymilianka. Ewentualne wpłaty prosimy kierować na konto fundacji BGŻ SA 23 2030 0045 1110 0000 0222 0700 – z dopiskiem – ,,Maksymilian Marek”

9 XII 16-go grudnia br, Maksymilian rozpocznie badania specjalistyczne w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Jest to konieczne i niezbędne, by stwierdzić faktyczny stan zdrowia chłopca. Ewentualny przeszczep, również przeprowadzony będzie w Warszawie. Klinika w Kijowie specjalizuje się tylko w transplantacjach u dorosłych, transplantacje u dzieci wykonuje eksperymentalnie. Na dziś – 10 XII – na subkonto Maksymiliana wpłynęło 4092zł. Za wstępne badania i przyjęcie dziecka do szpitala, fundacja musi zapłacić 4144zł. Dziękujemy Wszystkim, którzy przekazali pomoc dla Maksymilianka, zbiórkę kontynuujemy. 

12 XII serdecznie dziękujemy Wszystkim Ofiarodawcom, którzy przekazali pomoc na leczenie Maksymilianka. Już w całości mamy opłacone wstępne badania dziecka w CZD w Warszawie. Rodzicom do tej pory udało się zebrać ok. 300 tys UAH, czyli ok. 67 tys zł, jest to nieco ponad 20% potrzebnej kwoty. O dalszym leczeniu Maksymiliana, więcej będziemy wiedzieć po 16-tym grudnia. Zbiórkę kontynuujemy.

16 XII Maksymilian wraz z rodzicami dziś dotarł do Centrum Zdrowia Dziecka. Jest już na oddziale i jutro przejdzie pierwsze badania)

18 XII Maksymilian przechodzi w CZD serię badań; przeszczep prawdopodobnie nie będzie konieczny, lekarze podjęli decyzję o leczeniu dziecka; chłopiec będzie musiał być pod stałą opieką szpitala w Warszawie.

19 XII Maksymilian przeszedł serię badań w CZD i wraz z rodzicami  jest w drodze do domu) Lekarze zalecili leczenie, które ma uchronić przed przeszczepem wątroby. Następna wizyta kontrolna planowana jest na wiosnę. Już dziś zaczynamy zbierać pieniążki na przyjazd Maksymiliana do Warszawy. O środkach na subkoncie dziecka i o ostatecznych kosztach – badania – poinformujemy w najbliższym czasie.

Koszty badania – 3950zł

W IMIENIU RODZICÓW MAKSYMILIANA, A TAKŻE SWOIM SERDECZNIE DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, KTÓRZY ODPOWIEDZIELI NA NASZĄ PROŚBĘ I PRZEKAZALI POMOC MATERIALNĄ NA RZECZ MAKSYMILIANA. DZIĘKUJEMY ZA HOJNOŚĆ, ŻYCZLIWOŚĆ, ZROZUMIENIE, ZA PODAROWANĄ NADZIEJĘ…

czerwiec – już dziś zwracamy się z prośbą o pomoc dla Maksymiliana – pokrycie kosztów konsultacji w listopadzie

Infatrini_MaxOto najnowsza, lutowa fotografia Maksa)) ————————>

30 czerwiec / 17 – oto najnowsze zdjęcie Maksymiliana ) w czerwcu fundacja pokryła ze środków z subkonta – koszty odżywek i leków dla chłopca – 1004,66zł

Maksymilian

46.Uratujmy wzrok Zachariasza, Stanisławów – zbiórka zakończona

  • Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla 3-letniego Zachariasza Witkowskiego ze Stanisławowa. Zachariasz urodził się z obustronną kataraktą. Po rocznym ,,leczeniu,, w Odessie, gdzie rodzice stracili jedynie pieniądze, chłopiec wrócił do domu. Witkowscy nadal szukali pomocy na Ukrainie, jednak bez skutku. W ostatnim czasie dowiedzieli się o Damianku Kordku z Krysowic, który przeszedł operacje oczek w Katowicach. Zabierając najpotrzebniejsze rzeczy, z dnia na dzień – przyjechali do Polski. Dziś, 23-go października, Zachariasz przeszedł najpotrzebniejsze badania w Klinice w Katowicach. Stan zdrowia dziecka jest dramatyczny. Niedrożne, zainfekowane kanaliki łzowe (dno oka zupełnie niewidoczne) oraz mocno zaawansowana zaćma. Dziecko rozróżnia jedynie światło i cień, poza tym nie rozwija się zgodnie ze swym wiekiem. Konieczne są kolejne badania, konsultacja pediatry, a po nich jak najszybsza operacja obu oczek. O kosztach (rodzice nie są w stanie pokryć ich samodzielnie) będziemy informować na bieżąco, a już dziś zwracamy się z prośbą o pomoc w uratowaniu wzroku chłopca. Ewentualne wpłaty prosimy kierować na konto fundacji:BGŻ SA 23 2030 0045 1110 0000 0222 0700 z dopiskiem ,,Zachariasz”

    Całkowity koszt badań i konsultacji [m.in. USG gałek ocznych i wymaz z kanalików łzowych] jakie Zachariasz przeszedł w Klinice 23-go października – 250zł. Czekamy na termin wizyty u lekarza pediatry i ewentualną decyzję o hospitalizacji dziecka na oddziale, by przygotować do operacji okulistycznej. 26-go października Zachariasz przeszedł badania w jednym z katowickich szpitali – pod kątem operacji. Wyniki badań są pozytywne i czekamy na termin zabiegu. Całkowity koszt konsultacji i badań z 26-go X – 307 zł

     Serdecznie dziękujemy Wszystkim Ofiarodawcom, którzy odpowiedzieli na naszą prośbę i przekazali środki materialne na subkonto Zachariasza. Dziś, 31-go października, stan na subkoncie Zacharka – 6669,10 zł.

    Środki na subkoncie Zachariasza – 14-11-2014 – 9419,10 zł. Dziękujemy Wszystkim Ofiarodawcom za przekazaną pomoc. Zbiórkę kontynuujemy. Zachariasz po zakończeniu kuracji antybiotykowej – jeśli nie będzie w organizmie stanu zapalnego – zostanie zakwalifikowany na zabieg czyszczenia kanalików łzowych, a potem – na operację.

    Zabieg czyszczenia kanalików u Zachariasza, zaplanowany jest na 17-go listopada

    17-go listopada Zachariasz przeszedł zabieg czyszczenia kanalików, jednak oczyszczone mogło być tylko jedno oczko, drugie wymaga dalszego leczenia antybiotykowego. Zabieg czyszczenia drugiego oka, planowany jest na 8-grudnia.

    Do 30-go listopada na subkonto Zachariasza wpłynęło 11534,10 zł. Z tego opłaciliśmy badania, konsultacje i leczenie : 920 zł, przekazaliśmy 700 zł na utrzymanie, opłaciliśmy antybiotyki dla dziecka – 120 zł.

    30 XI – środki na subkoncie Zachariasza – 9487,10zł. Fundacja pokryła koszty pobytu Witkowskich w hotelu – 1050 zł oraz pomogła pokryć koszty urzędowe – karta stałego pobytu, by dziecko nie musiało przekraczać granicy. O środkach na subkoncie Zachariasza poinformujemy w najbliższych dniach.

    Zachariasz będzie widział!!! 10 grudzień – to bardzo szczęśliwy dzień dla Witkowskich) Wczoraj Zacharek przeszedł zabieg oczyszczania kanalików drugiego oczka, a dziś [10 XII] chłopiec miał operację – udaną -pierwszego oka. Jutro, po zmianie opatrunku będziemy znać więcej szczegółów, a w najbliższych dniach poznamy termin drugiej operacji. Poinformujemy też o ostatecznych kosztach. Rodzice i babcia Zacharka serdecznie dziękują Wszystkim, którzy nie pozostali obojętni na ich niezwykle trudną sytuację i pomogli, przekazując pomoc materialną, rzeczową, którzy wspierali i wspierają swą życzliwością, dobrym słowem, zainteresowaniem. My również dziękujemy Wszystkim, którzy są z nami od października, pomagając uratować wzrok dziecka)

    13XII – do dziś na subkonto Zachariasza wpłynęło – 11874,1zł. Z tego fundacja pokryła koszty badań, konsultacji i oczyszczania kanalików – w sumie 1807zł. Zapłaciliśmy za pobyt rodziny w hotelu – 1050zł, a także opłaciliśmy dokumenty, potrzebne do wyrobienia stałej karty pobytu w Polsce dla całej rodziny – 1360zł. Przekazaliśmy także 700zł na utrzymanie. Ostateczna kwota na subkoncie Zachariasza – 6957,1zł – pozwoli ona pokryć koszty operacji jednego oczka. Zbiórkę kontynuujemy.

    17 XII – Koszt operacji jednego oczka 4462,95zł. Na subkoncie Zachariasza zostało 2494,15 zł. Zbieramy środki na drugie oczko, operacja prawdopodobnie w styczniu.

    07.01 – środki na subkoncie Zachariasza – 4944,15 zł Dziękujemy Wszystkim Ofiarodawcom !! 

    26.01 – koszt operacji drugiego oczka – 3688,02 zł

    13 stycznia odbyła się operacja drugiego oczka Zachariasza. Dziś Zachariasz wyszedł ze szpitala i poznaje świat) Wszystko jest dla niego nowe, ciekawe, a czasami zdumiewające…Widzi na oba oczka) Raz jeszcze dziękujemy Wszystkim, którzy pomogli uratować wzrok dziecka! Jeszcze nie znamy kosztów drugiej operacji, ale już dziś wiemy, że nie kończymy tej  zbiórki. Zachariasza czeka jeszcze leczenie – rehabilitacja – w związku z tym, że nie rozwijał się zgodnie z wiekiem. Czekają także wizyty kontrolne w Klinice i zdjęcie szwów. O szczegółach będziemy informować

    45.Potrzebna pomoc dla Andrzeja, stwardnienie rozsiane /multiple sclerosis; Szepetówka [chmielnickie]-zbiórka zakończona

    Andrzej Korczak ma 33 lata, mieszka w Szepetówce. Od 5 lat choruje na stwardnienie rozsiane. Choroba, powoli, ale skutecznie niszczy tkanki nerwowe, w wyniku czego zanikają zdolności ruchowe i poznawcze. Andrzeja spotkaliśmy podczas ostatniego pobytu w Szepetówce (październik br) i widać jak choroba progresuje. Lekarze ukraińscy zalecają choremu przyjmowanie sterydów, które niewiele pomagają, nie zwracając uwagi na tak ważną w tym schorzeniu rehabilitację, czy terapię zimnem. Zwracamy się z prośbą o pomoc w zebraniu środków potrzebnych na obóz rehabilitacyjny w Polsce; jest to szansa na choć częściowe zatrzymanie choroby. Koszt 2-tygodniowego pobytu na turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku SOFRA w Mielnie (turnusy dr Ewy Dąbrowskiej) to 3500 tys zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc Andrzejowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Andrzej Korczak”

    03-05 – środki na subkoncie Andrzeja – 1750zł; Andrzej będzie uczestniczył w obozie rehabilitacyjnym w Gnojniku [październik br] – kwota na subkoncie chorego powinna wystarczyć na pokrycie kosztów turnusu

    październik –18 października Andrzej zakończył turnus rehabilitacyjny w Gnojniku. Dziękujemy Wszystkim, którzy przekazali pomoc materialną na ten cel)


    44.Pomóżmy Romie, Kołomyja (stanisławowskie) – 18 lutego urodziła się Ola)))

    24-letnia Roma Makołowicz z Kołomyi jest w drugim miesiącu ciąży. Z dnia na dzień znalazła się w szpitalu w Kijowie z powodu bardzo silnego bólu, jak się okazało spowodowanego dużymi torbielami. By uratować dziecko, konieczna jest operacja – usunięcie guzów. Cena zabiegu w Kijowie, to ok.15 tysięcy UAH, czyli ok. 4 tysięcy złotych. W obecnej sytuacji na Ukrainie, kwota ta jest dla młodej Polki i jej męża – ogromna.  Do tej pory Roma wydała 3 tysiące UAH na niezbędne leki [fundacja dysponuje zeskanowanymi paragonami]. Roma nie może liczyć na wsparcie bliskich; ojciec pracuje dorywczo, a mama założyła nową rodzinę, gdy dziewczynka miała 1 rok. Wychowywał ją tato. Jeśli ktoś chciałby pomóc Romie, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem – ,,Roma Makołowicz”.

    Dziś, 10-go września, dowiedzieliśmy się, że operacja zagrażałyby zarówno Romie jak i dziecku. Podjęto decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia w siódmym miesiącu ciąży połowa grudnia], a Roma wróciła do Kołomyi. Pomoc materialna potrzebna jest na zakupione leki oraz na kolejny pobyt Romy w szpitalu – zarówno poród jak i wszystkie związane z nim procedury są odpłatne. Pacjent płaci też za każdy dzień pobytu w szpitalu. Dotychczasowe koszty, jakie poniosła Roma – hospitalizacja, leczenie i potrzebne leki, to ok. 700 euro (szpitale na Ukrainie nie wystawiają pacjentowi rachunków). Koszty związane z porodem – cesarskie cięcie – to ok.650 euro.

     

    43.Pomóżmy Damiankowi, Krysowice, rejon mościski (lwowskie) – zbiórka zakończona

    Ponad roczny Damianek Kordek mieszka we wsi Krysowice, w rejonie mościskim. Chłopczyk cierpi na wrodzoną obustronną kataraktę, widzi bardzo słabo. Rodzice starali się o wykonanie zabiegu w Polsce, jednak brak ubezpieczenia na to nie pozwolił. Następnie skierowano ich do kliniki Fiłatowa w Odessie, gdzie koszt operacji wynosi 25 tys UAH. Rodzice nie dysponowali takimi środkami, nie wiedzieli też w jaki sposób je zdobyć; z zabiegu zrezygnowali. Zaproponowano im – niższa cena – usunięcie gałek ocznych u dziecka. Kordkowie przerażeni Damianek po operacji)wyjechali z Odessy. Poprzez wspólnego znajomego, zwrócili się z prośbą o pomoc do naszej fundacji. Jest szansa na wykonanie zabiegu w Polsce. Chłopiec już na miejscu będzie musiał przejść wszystkie badania – po czym wykonana zostanie operacja. Jej koszty, wraz z pozostałymi koniecznymi badaniami to ok. 8 – 9 tys. złotych. Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzicom chłopca w pokryciu kosztów leczenia, prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem –  ,,Damian Kordek”

    Badania i operacja będą wykonane w Klinice Okulistycznej w Katowicach, po 15-tym września. W przypadku takiej choroby u dziecka – bardzo ważny jest czas.

    16-go września, Damianek przeszedł szczęśliwie operację na jednym oczku, następny zabieg planowany jest za dwa tygodnie. Dziękujemy Wszystkim, którzy odpowiedzieli na naszą prośbę, przekazując pomoc materialną, tylko dzięki niej Damianek będzie widział…

    (na zdjęciach – Damianek z mamą, po operacji jednego oczka; Damianek z tatą – dzień po operacji udziela wywiadu)

    ————————————————————————————————————————————————–

    23.09.2014 – koszt operacji jednego oczka, wyniósł 5350zł. Kolejny zabieg odbędzie się 6-go października i koszty będą zbliżone. Do tej pory na leczenie Damianka wpłynęło 7130 zł. 2 tys zł zadeklarowało Stowarzyszenie,,Expatria,, z Warszawy. Brakującą kwotę pokryjemy ze środków własnych fundacji. Dziękujemy Wszystkim Darczyńcom za Pomoc, dzięki której Damianek może być hospitalizowany w Polsce. 

    7-go października Damianek przeszedł udaną operację drugiego oczka; w najbliższych dniach wróci z rodzicami do Krysowic)

    !!! 12 grudnia br Damianek w Klinice na Ceglanej przeszedł wizytę kontrolną i usunięto szwy. Koszt – 1300zł – rodzice większą część kwoty – 800zł zapłacili ze środków własnych, resztę opłaciła fundacja. Następna wizyta kontrolna przewidziana jest na wiosnę. Zwracamy się o pomoc w zebraniu środków, potrzebnych na kolejne konsultacje okulistyczne w Polsce.

    42.Uratujmy Nazara, Szepetówka (chmielnickie) – rehabilitacja – środki na rehabilitację 2016 – zebrane

     

    8-letni Nazar Bulicz mieszka w Szepetówce. Korzenie polskie ma po ojcu – Janie. Chłopiec po ukończeniu drugiej klasy wyjechał do rodziny, na wieś. Podczas pomocy w pracach na terenie gospodarstwa, dziecko wszystkiego ciekawe, weszło do warsztatu, gdzie składowane są deski. Jedna z nich spadła na chłopca, gniotąc mu klatkę piersiową. Serce Nazara nie pracowało przeszło pół godziny, a kiedy babcia znalazła wnuka, był w stanie śmierci klinicznej. W szpitalu przywrócono pracę serca na 5-7 minut,
    chłopiec sam zaczął oddychać 14-go lipca. Do tego czasu był w komie. Lekarze dali rodzicom do zrozumienia, że zrobili wszystko, co mogli i dziecka nie uratują. Sugerowali wypis ze szpitala. Niezasobna rodzina – jak zawsze w takich sytuacjach na Ukrainie, zapożyczyła się, by zapłacić za dalszy pobyt Nazara w szpitalu. Sami szukają możliwości ratunku dla syna. W obwodzie szepetowskim brakuje specjalistów, neurochirurg z Kijowa zgodził się przyjechać do dziecka za kwotę 13 tys hrywni, czyli 3500
    zł, za samą tylko konsultację. Dzięki zdecydowanej postawie rodziców, całodobowym czuwaniu przy dziecku i rehabilitowaniu na własną rękę, dziś Nazar otwiera oczy, reaguje na zimno, a także powoli zaczyna pić – przez rurkę. Prawdopodobnie wyrok lekarzy jest jedynie zasłoną dla braku wiedzy i kwalifikacji. Dziecku potrzebna jest dobra i profesjonalna rehabilitacja, być może w Polsce, na to jednak potrzebne są niemałe środki. Jeśli ktoś chciałby pomóc chłopcu, prosimy o wpłaty na konto fundacji z
    dopiskiem – ,,Nazar Bulicz”

    Dziś, 17-go września, otrzymaliśmy e-mail od Vali Pasiecznik, prezesa Związku Polaków w Szepetówce, pisze m.in. : ,, I rodzice, starsi chlopcy robią wszystko by pomóc wstać małemu Nazarku.Tylko dzisiaj zmogłam wpaść do nich. Postaram się pomóc im z wizami –jakby udało się im wyjechać na rehabilitację do Polski.
    Tego opiasać nie da się……..To trzeba widzieć………oczy nieruchomego Nazarka. Jak usłyszeł mój głos – powolutko oczki zwrucił na mnie i tak długo patrzył, słuchając co mówie do niego. Wielkich dwie oliwki patrzyli nie mrugnął na mnie ( chociaż oczki ma napewno zielone, ale tego koloru nie widać bo środek oka zakrywał je). Byli rodzice w Stanisławowie na rehabilitacji, i znów w reanimacji, i teraz w domu,, Kontakt do Vali:  valatyszkievicz@gmail.com

    W najbliższym czasie mamy nadzieję osobiście odwiedzić Nazara i ustalić z rodzicami dalsze leczenie. Dziękujemy Wszystkim, którzy przekazują Pomoc dla chłopca.

    Plany nasze powiodły się i będąc w Szepetówce, 1-go października, odwiedziliśmy rodzinę Buliczów. Rodzice – Hala i Jan – serdecznie dziękują Wszystkim, którzy przekazali pomoc na leczenie chłopca. Nazarka spotkaliśmy z mamą przed domem – na wózku inwalidzkim. Chłopiec jest w bardzo ciężkim stanie, nie rusza się, nie mówi, ale jest wielka nadzieja, że mózg zregeneruje się choć w części. Rodzice robią wszystko, by Nazar wrócił do zdrowia.  Lekarze ukraińscy pomóc nie potrafią. Do tej pory Buliczowie zapłacili lekarzom na Ukrainie przeszło 50 tys hrywni – ok. 13 tys zł – bez skutku. Będziemy starać się, by dziecko jak najszybciej mogło wyjechać na rehabilitację do Polski.

    Warszawskie Stowarzyszenie ,,Expatria,, zajmuje się organizacją turnusu rehabilitacyjnego, który przewidziany jest na styczeń 2015 – w Centrum Zdrowia Dziecka w Miedzeszynie pod Warszawą. Koszt turnusu – 9000 zł. Zbiórkę kontynuujemy

    19-01 – Nazar rozpoczął rehabilitację i leczenie w Polsce.Masaże, rehabilitacja oraz zabiegi wodne – to jedynie procedury wspomagające. 4-02 Już dziś wiemy, że Nazara czeka zabieg Fibrotomii – jest to przecięcie włókna mięśniowego w celu zmniejszenia lub zniwelowania przykurczów oraz dolegliwości bólowych. W Polsce Fibrotomia metodą Ulzibata, wykonywana jest w Krakowie. Drugi zabieg, konieczny dla Nazara to Gastrostomia, polegająca na otwarciu jamy brzusznej i umieszczeniu w otworze drenu – konieczne, by dziecko mogło być karmione. Cena gastrostomii w Polsce – 2800zł. Do tej pory fundacja pokryła koszty leczenia Nazara w Stanisławowie – 1 tys złotych. Partycypacja w kosztach badań i rehabilitacji w Miedzeszynie – 2500zł – ostateczny koszt turnusu nie jest jeszcze znany. Pokrywamy również koszty przejazdu Buliczów z Szepetówki do Warszawy i odwrotnie oraz koszty pobytu jednego z rodziców. Buliczowe nie byliby w stanie sami opłacić wyżej wymienionych. O ostatecznych kosztach czekających zabiegów – poinformujemy.

    2-03 – dziś – poprzez Lublin – wysłaliśmy Nazarkowi najbardziej potrzebne leki, przepisane w Warszawie, których na Ukrainie nie ma, a jeśli – podrobione. M.in. Depakinę, Sirdalud, leki osłonowe, neurologiczne, a także przekazaliśmy środki materialne na pampersy.

    peg3-04 – przy końcu marca Nazar przeszedł gastrostomię w Kijowie, jednak nie założono pega, a kateter Peccera nr 24 Fr. Klinika w Kijowie nie miała w danym momencie odpowiedniego pega!, ten który proponowała był produkcji polskiej i kosztował kilka razy drożej niż w Polsce. Rodzice zdecydowali się na kateter, peg ma być założony jak najszybciej – w kwietniu. Kateter i pobyt w szpitalu był prawie bezpłatny, rodzice zapłacili jedynie 1000 UAH za leki – koszty pokryje fundacja. Fundacja kupi również potrzebny peg – kosztów jeszcze nie znamy. Nazarowi wciąż potrzebna jest Depakina, Sirdalud iQuanil.

    22-04 – wczoraj wysłaliśmy do Lublina peg. Peg zamówiliśmy w Belgii, a cena 2 sztuk – tylko tak urządzenie jest sprzedawane – 1200zł. Po kilku miesiącach peg będzie wymieniony. Przekazaliśmy również oliwki do masażu oraz Sirdalud [lek p/spastyce]

    11 maj/2016 – wciąż wspieramy Nazara lekami, środkami medycznymi oraz materialnymi; w Szepetówce do chłopca przychodzi masażysta – dwa razy w tygodniu; lekarze polscy, z którymi kontaktujemy się w temacie Nazara – rekomendują turnus rehabilitacyjny – rehabilitacja kompleksowa, w tym tak ważne dla chłopca zabiegi wodne; chcielibyśmy by Nazar mógł skorzystać z rehabilitacji w ośrodku w Mariówce, gdzie wcześniej była nasza podopieczna – Marta Wiącek. Koszt dwutygodniowego pobytu dziecka z opiekunem to 2200zł; Bulicze nie są w stanie sami zebrać potrzebnych środków; zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla Nazarka

    9 sierpień – na subkoncie jest 250zł październik – we wrześniu odwiedziliśmy w Szepetówce Nazarka; przez rok rehabilitacja i masaże w dużym stopniu poprawiły jego motorykę, nie ma już spastyki, sam porusza główką i rączkami; rodzicom ogromnie zależy, by jeszcze w tym roku Nazar skorzystał z rehabilitacji w Polsce – a byłby to ośrodek w Mariówce; koszt 2-tygodniowego turnusu to 1400zł, koszty opiekuna 800zł; rodzice będą starać się zapłacić za swój pobyt, nam niezmiernie zależy, by pokryć koszty, związane z rehabilitacją Nazara / 5 październik – na subkoncie jest 850zł; Nazar z rodzicami pojedzie na rehabilitację do Truskawca – koszt rehabilitacji – ok. 9 tys UAH – czyli taki sam jak w Mariówce – 1400zł; rodzice nie są jednak w stanie zapłacić za pobyt opiekunów w Mariówce – 1600zł za oboje /muszą być z chłopcem razem/, dlatego decydują się na Truskawiec, gdzie koszty, związane z pobytem rodziców są o wiele niższe… 24 październik – na subkoncie jest 1050zł, środki z subkonta przekazujemy do Szepetowki; Nazar z rodzicami przy końcu miesiąca jedzie do Truskawca na rehabilitację

    16 listopad – na subkoncie jest 200zł, środki przy najbliższej okazji przekażemy do Szepetówki

    Serdecznie dziękujemy Wszystkim, którzy przekazali pomoc na rehabilitację Nazara -zebrana kwota wystarczyła na pokrycie kosztów pobytu dziecka w Truskawcu /Nazar otrzymał zniżkę, stąd rodzice zapłacili mniej/

     

     

    41.Pomoc dla Aleksandra, Melitopol – Zaporoże – pomoc stała

    MVI_9183-1  krótkie video – tak dziś porusza się Aleksander, który nie miał możliwości leczyć w dzieciństwie hemofilii

    36-letni Aleksander Kowsz mieszka w Melitopolu, w południowo-wschodniej części Ukrainy. Od dziecka choruje na hemofilię typu A. Praktycznie całe dzieciństwo Aleksandra, to szpitale, gdzie 5-7 razy w roku wstrzykiwano mu Krioprepecitat – osocze. Z biegiem czasu, preparat ten wszedł na listę leków pełnopłatnych i chory z niego korzystać już nie mógł. Rodzice szukali dawców krwi, by w zamian otrzymać kurs leczenia tymże preparatem. Aleksander nie zawsze mógł dojechać do szpitala w Zaporożu, gdzie znajduje się oddział hematologii. Nie zawsze była możliwość, kiedy zaczął się krwotok, przewieźć chorego 120 km – z Melitopola do zaporożskiego szpitala. Hemofilia nieleczona, z czasem powoduje nieodwracalne zmiany, przede wszystkim niszczy i uszkadza stawy – wewnętrzne wylewy. Dziś Aleksander cierpi na gonartrozę kolan oraz artrozę łokcia. Coraz trudniej – przy kolanach którym brakuje 30-35 stopni do pełnego wyprostowania – chodzić. W perspektywie pojawia się wózek inwalidzki. Jedna endoproteza na Ukrainie kosztuje ok.12 tys euro, my znaleźliśmy szansę w jednej z klinik w Polsce, gdzie koszt takiej operacji to ok.16 tys zł. Aleksandrowi potrzebne są leki hemofiliczne nowszej generacji – Oktanat, Imunat, Hemoktin, Beriate – na Ukrainie nierefundowane. Comiesięczna pensja 1049 hrywni = ok.280zł z ledwością starcza na życie. W tym roku podczas pobytu w szpitalu,  Aleksandra zarażono żółtaczką typu C [prawdopodobnie podczas przetaczania krwi]. By wyleczyć tę chorobę, potrzebny jest codziennie 1 zastrzyk Alfaweronu – dobowy koszt 2 zastrzyków – 405 hrywni – ok.110zł – potrzebny jest kurs całoroczny., poza tym pomóc może Rybawirin – koszt leczenia 30-dniowego – 3000 hrwyni. Aleksander sam wychowuje 13-letniego syna, mama chłopca założyła nową rodzinę, dzieckiem nie interesuje się. Aleksander od dawna szukał organizacji, która chciałaby mu pomóc. Poprzez Towarzystwo Polskie w Melitopolu trafił do nas. Korzenie polskie posiada po dziadku Kulczyckim. Jeśli ktoś chciałby pomóc Aleksowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji:

    BGŻ SA
    23 2030 0045 1110 0000 0222 0700z dopiskiem – ,,Aleksander Kowsz”

    Serdecznie dziękujemy Wszystkim Ofiarodawcom, którzy do tej pory przekazali pomoc materialną na leczenie Aleksandra, a także pomogli i pomagają merytorycznie. Fundacja nawiązała kontakt z Polskim Stowarzyszeniem Chorych na Hemofilię, a konkretnie z Panem Bogdanem Gajewskim, który niezwykle serdecznie odniósł się do chorego. Dowiedzieliśmy się, że najlepszym rozwiązaniem dla Aleksandra byłaby operacja wymiany stawów kolanowych w Krakowskim Centrum Rehabilitacji i Ortopedii, gdzie zabiegom poddawani są chorzy na hemofilię. Po konsultacjach z doktorem ortopedą, w związku z bardzo mocno uszkodzonymi stawami, być może konieczne będzie wykorzystanie protezy typu TC3 MBT firmy Johnson&Johnson, a jej koszt to około 22000 zł.. Zwiększa to automatycznie koszty operacji jednego kolana do około 49000 zł. Po zabiegu konieczna jest 8-tygodniowa rehabilitacja na oddziale. Fundacja musi również zabezpieczyć [opłacić] niezwykle drogie czynnik krzepliwości krwi, niezbędny podczas operacji. Obecnie, Aleksander korzystając ze środków przekazanych na subkonto, rozpoczął leczenie [zaleczanie] żółtaczki, a także po raz drugi otrzyma niemiecki Sedam, by doraźnie pomóc stawom. Mamy nadzieję, że w najbliższych miesiącach uda się wykonać operację jednego kolana. Zbiórkę kontynuujemy…

     15 czerwiec – stale przekazujemy Aleksandrowi paczki z lekami, a także wciąż wysyłamy Sedam; na razie stan zdrowia Aleksandra jest bardzo ciężki, z ledwością porusza się samodzielnie, nie jest w stanie przyjechać na leczenie do Polski

    40.Pomoc dla Władka i Danusi, Lwów-pomoc stała

    Podczas czerwcowego pobytu na Ukrainie, otrzymaliśmy wiele nowych adresów osób potrzebujących. Trafiliśmy również do Władysława Skrabka, którego obecna sytuacja życiowa jest niezmiernie trudna. 53-letni pan Władysław mieszka z młodszą siostrą, Danusią, której jest jedynym opiekunem. Danusia od lat ciężko choruje na schizofrenię, co czyni ją osobą trudną, nieobliczalną i często agresywną. Lekarze nie potrafią dobrać odpowiedniego leczenia, a pobyt w szpitalu psychiatrycznym na Kulparkowie, wiąże się z wielkimi kosztami. Rodzeństwo żyje tylko z renty pana Władysława, chorego na cukrzycę. 45-letnia Danusia renty nie ma. Skrabkowie żyją w mieszkaniu rodziców, a jest to niski parter, przechodzący w suterenę. Mieszkanie jest zawilgocone i zagrzybione, jednak brakuje środków na remont. Pan Władysław opiekuje się siostrą z wielkim oddaniem, choć cała sytuacja przerasta go. Z wykształcenia jest inżynierem budownictwa, jednak o stałą pracę bardzo ciężko. Jeśli ktoś chciałby pomóc Danusi i Władkowi – wsparcie potrzebne jest na żywność, leki, opłaty czynszowe – prosimy o wpłaty na konto fundacji, z dopiskiem ,,Skrabki”

    grudzień 2014 – Danusi i Władkowi przekazujemy zarówno pomoc materialną, jak i rzeczową – leki, żywność, odzież i obuwie – dla Władka – często kupowaną w rzeczach używanych; Władek każdorazowo dziękuje Wszystkim za Pomoc; z Danusią nigdy nie widzieliśmy się….

    17 październik 2016 – dziś zadzwonił do nas Władek, prosząc o pomoc /nigdy wcześniej tego nie robił/; Władek z Danusią żyją w wilgotnej suterenie; kilka dni temu pękły rury kanalizacyjne, pamiętające jeszcze czasy zaboru austriackiego, niszcząc i zalewając całe mieszkanie; Władek zwrócił się z prośbą o pomoc do administracji, jednak tam usłyszał – wasze mieszkanie, wasza sprawa; nie dość, że Władek boryka się z wieloma trudnościami – choroba siostry i swoja, niepewna praca, teraz doszło jeszcze zalanie; jak powiedział Władek – żyją jak w kanale… Niestety, rodzeństwo nie ma środków na choćby prowizoryczny remont, który Władek musi zrobić sam… Stąd nasza ogromna prośba o pomoc dla Władka i Danusi; przybliżony koszt remontu  /wymiana rur, naprawa podłogi, itd/ to ok. 1500zł; Władek wdzięczny będzie za każdą pomoc…

    22 listopad – n subkoncie jest 200zł 26 listopad – na subkoncie jest 300zł – środki w całości przekazane do Lwowa  3 styczeń – na subkoncie jest 500zł 19 styczeń  – na subkoncie jest 540zł  27 styczeń – środki z subkonta w całości przekazane do Lwowa 10 marzec – na subkoncie jest 25zł Dzięki pomocy Ofiarodawców Władek zrobił samodzielnie remont, kupując potrzebne materiały; z Władkiem widzieliśmy się w lutym we Lwowie – niezmiernie wdzięczny za okazaną Pomoc; bez niej nie poradziłby sobie…  Nadal otaczamy opieką Danusię i Władka, którzy żyją z jednej emerytury w wysokości 1300 UAH – 200zł