122.Pomoc dla Józefy Zwarycz – mamy Julii Sachniewicz – pomoc w spłacie długu za leczenie, Lwów

Józefa ZwaryczDwa tygodnie temu we Lwowie, po raz pierwszy spotkaliśmy się z Józefą Zwarycz, mamą śp Julii /wpis nr 105/. Wcześniej mieliśmy kontakt tylko telefoniczny. Pani Józefa opowiedziała historię córki od 5go września – kiedy Julia zasłabła i trafiła do szpitala – do listopada. Rodzice od początku starali się o przewiezienie Julii do kliniki na Węgrzech, która zgodziła się wykonać operację. Szpital we Lwowie nie chciał na taki krok podpisać zgody. Julia była już po pierwszym wylewie krwi do mózgu, zaraz potem wdało się zapalenie. Rodzice musieli opłacić wszystko – od strzykawek, waty, opatrunków po leki, które były wypisywane w dużych ilościach i po omacku; płacili za każdy dzień pobytu Julii na oddziale, a także za odżywki sprowadzane z Polski. Kiedy lwowski szpital uznał, że więcej Julii pomóc nie może, rodzicom przyniesiono do podpisu dokument, w którym przeczytali, że na ich prośbę córka przewieziona będzie na Węgry.  Klinika węgierska, która zadeklarowała na początku wykonanie operacji, widząc w jakim stanie jest Julia – kroku tego podjąć nie mogła. Lekarze musieli zlikwidować zapalenie, po drodze nastąpił kolejny wylew. Infekcja w mózgu była tak silna, że lekarze w efekcie nie odważyli się na operację i Julia wróciła do Lwowa. Lwowski szpital nie bardzo kwapił się, by przyjąć pacjentkę, którą niedawno wypisał, tym bardziej, że przywieziono ją pod aparaturą, czyli w stanie, w jakim opuszczała Lwów. Pani Józefa stoczyła walkę z ordynatorem /kto zna realia, wiadomo w czym rzecz / i Julia ponownie trafiła na intensywną terapię. Tam, przez cały czas opiekowali się nią rodzice i siostra – masaże, pampersy, mycie, karmienie, a nawet była sugestia, by sami zmieniali kroplówki! Na oddziale nie było znów waty, leków, termometru i znów – choć to szpital państwowy – za wszystko trzeba było zapłacić. Rodzina przeszła gehennę. Pani Józefa jest emerytką, jej emerytura to 1200 UAH  – ok. 190zł. Ojciec Julii pracuje dorywczo na budowach. Pensja pani Józefy z ledwością wystarcza na życie – opłaty, leki, żywność. Zwarycze mają do spłacenia ogromny dług – 2500 euro na Węgrzech /koszty pobytu i leczenia/ oraz ponad 1000 euro za ,,leczenie,, we Lwowie – środki pożyczali od znajomych, częściowo wzięli kredyt w banku. Dziś są bezradni… Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzicom Julii, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Józefa Zwarycz,,

klinika - Julia SachniewiczDokument z kliniki w Debreczynie

 

 

 

 

 

 

28 luty – na subkoncie jest 200zł 6 marzec – na subkoncie jest 310zł 9 marzec – środki z subkonta przekazujemy do Lwowa 13 marzec – na subkoncie jest 100zł, kwotę tę dosyłamy dziś do Przemyśla, w sumie przekazujemy pJózefie 410zł  29 marzec –na subkoncie jest 1400zl 3 kwiecień – środki z subkonta w całości przekazane do Lwowa 27 kwiecień – na subkoncie jest 10zł 15 maj – na subkoncie jest 110zł 4 czerwiec – środki z subkonta przekazujemy do Lwowa 12 czerwiec – na subkoncie jest 50zł 14 lipiec – na subkoncie jest 150zł 28 lipiec – środki przekazane do Lwowa

15 sierpień / pani Józefa bardzo serdecznie dziękuje Wszystkim, którzy okazali zrozumienie i życzliwość; Zwarycze przekazali  do Debreczyna ponad 700 $

121. Pomoc dla Mirona Sikocińskiego – okulistyka / operacja-listopad 2017, Grodowice, lwowskie

Maria /57 lat/ i Miron /65 lat/ Sikocińscy mieszkają w maleńkiej wiosce Grodowice, w rejonie starosamborskim.  Pani Maria pracowała w aptece, jednak kilka lat temu zachorowała neurologicznie, zaczęły się zwolnienia lekarskie i próby zdiagnozowania choroby. Silne bóle głowy powodowały krótkie zaniki pamięci i niemożność sformułowania myśli. Pani Maria zrezygnowała z pracy, jednak nie mając odpowiedniego stażu – dziś jest bez renty.  Choroba wciąż poza diagnozą – nie pozwala na normalne życie, do tego doszły dolegliwości kardiologiczne, na które zostały wypisane konkretne leki. Pan Miron pracował w budowlance, jednak ze względu na dorywczość pracy i pojawiające się z czasem schorzenia, dziś ma jedynie zasiłek socjalny w wysokości 900 UAH – ok. 140 – 150zł – z tychże środków utrzymują się.  Pan Miron choruje przede wszystkim okulistycznie – katarakta, obecnie przyjmuje krople, a już został skierowany na operację lewego oka, ratującą wzrok. Jej koszt to ok. 10 – 12 tys UAH ok 1600 – 1800zł. Suma nierealna, by samodzielnie ją zebrać. Sikocińscy mają syna Romana, który po ukończeniu pedagogiki w Drohobyczu boryka się ze znalezieniem pracy. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże rodzinie, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Sikocińscy,,

22 luty – na subkoncie jest 200zł 27 luty – na subkoncie jest 250zł 8 marzec – na subkoncie jest 350zł 9 marzec – na subkoncie jest 750zł; ponieważ Maria Sikocińska znajduje się obecnie na oddziale kardiologii w Chyrowie – na opłaty szpitalne przekazujemy 300zł; koszt leków, jakie kupiliśmy – plavix, omega 3, atorvastatyna i acard – 53 zł – na subkoncie zostaje 397zł   14 kwiecień – na subkoncie jest 597zł 12 czerwiec – środki z subkonta przekazujemy w całości  do Grodowic na pokrycie kosztów szpitalnych pani Marii

27 czerwiec – rozpoczynamy zbiórkę środków na zabieg okulistyczny pMirona, który zaplanowany jest na listopad 2017; koszt operacji 10 – 12 tys UAH – ok. 1600 – 1800zł

Wypis ze szpitala Marii – marzec  oraz lipiec 2017

120.Pomoc dla Ani – autyzm, rehabilitacja, Szepetówka [chmielnickie] – konsultacja w Polsce – IX/2017

6-letnia Ania Zakaciura cierpi na autyzm dziecięcy, zdiagnozowany dwa lata temu. Wcześniej lekarze choroby nie rozpoznali, choć jest ona rozpoznawalna do 3-go roku życia – mimika, gesty, mowa. Dziewczynka  leczona jest przede wszystkim farmakologicznie – witamina B6, mumijo, wapno, noofen, cavinton – wizyty lekarskie we Lwowie. Na Ukrainie temat pomocy dzieciom autystycznym jest rozwinięty bardzo słabo, nie ma stowarzyszeń czy organizacji, wspierających rodzinę. W Szepetówce Ania chodzi do zwykłego przedszkola, raz na jakiś czas ma wizyty u logopedy i psychologa, z których niewiele wynika. Ania jest bardzo kontaktowa, otwarta, ale nie ma osoby – grupy, która pomogłaby w terapii dziecka. Rodzice nieco po omacku wykonują z dzieckiem ćwiczenia, które znajdują na polskich stronach w internecie. Ich wielkim marzeniem jest wyjazd do Polski z Anią na dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny, gdzie kontakt ze specjalistami, z rodzicami dzieci autystycznych, pokazałby im choć na jakiś czas drogę postępowania z chorym dzieckiem. My wybraliśmy 14-dniowy turnus w woj wielkopolskim,  gdzie oprócz konsultacji lekarskich i zajęć terapeutycznych, Ania miałaby hipoterapię, dogoterapię oraz zajęcia w wodzie. Turnus zaczyna się 4go maja br, a koszt pobytu dziecka z opiekunem to ok. 4500zł  Rodzice również będą starać się samodzielnie zebrać choć część tejże kwoty. Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzinie Zakaciurów, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Ania Zakaciura,,

1 luty – na subkoncie jest 200zł  19 luty – na subkoncie jest 650zł 7 marzec –na subkoncie jest 1150zł 27 marzec – Ania w raz z rodzicami w kwietniu przyjedzie do Warszawy na konsultacje u logopedy, psychologa i innych specjalistów – pomoc warszawskiego Stowarzyszenia ,,Expatria,, Lekarze wstępnie zapoznali się z medycznymi dokumentami dziecka i nie ma do końca pewności, czy jest to faktycznie autyzm, a jeśli – jakiego stopnia; My na razie odwołujemy rezerwację na turnus majowy; na podstawie opinii polskich lekarzy, zostanie podjęta decyzja –  co dalej… Środki  na subkoncie czekają na dalsze działania…

11 maj – Ania najwcześniej może być skonsultowana na oddziale szpitalnym w Warszawie – we wrześniu; wtedy będzie wolne miejsce i możliwość wykonania potrzebnych badań;  na podstawie wyników,  lekarze podejmą decyzję odnośnie dalszego leczenia Ani…

 

119. Potrzebna pomoc dla Konstantego – onkologia, Berdyczów [żytomierskie] – 31-07-potrzebna pomoc dla Kostka

30-letni Konstanty Zarucki w kwietniu 2016 roku zachorował na białaczkę /ostra białaczka szpikowa/. Od tego momentu przeszedł trzy kursy chemioterapii, przed nim kurs czwarty – ostatni, rozstrzygający co dalej. Ze względu na ogromne koszty, związane z przeszczepem szpiku, Konstanty tego wariantu nie brał pod uwagę. O pomoc dla wnuka – poprzez znajomych – zwróciła się do nas babcia chorego – pani Puchalska, która mieszka razem z córką – mamą Kostka i wnukiem. Jeden kurs chemii to 30 tys UAH – ok. 5 tys zł. Na poprzednie kursy Konstanty pieniądze pożyczył, troszkę pomógł Caritas, rodzina sprzedała wszystko, co miało jakąś wartość, ale w szpitalu wciąż mają niespłacony dług. Konstanty dostał pierwszą grupę inwalidzką – 1120 UAH – ok. 180zł. Rodzina jest bezradna. Na Ukrainie leczenie jest pełnopłatne.  Jeśli ktoś chciałby pomóc Konstantemu – opłacenie czwartego kursu chemii – prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Konstanty Zarucki,,

26 styczeń – na subkoncie jest 200zł  30 styczeń – na subkoncie jest 700zł  4 luty – środki z subkonta w całości przekazane do Berdyczowa  6 luty – 100zl, jakie wpłynęło na subkonto przekazane do Berdyczowa

19 luty – środki z subkonta przekazaliśmy babci Konstantego, która na co dzień opiekuje się wnukiem; Kostek obecnie znajduje się w szpitalu, czeka na IV kurs chemii; cała rodzina Zaruckich, a także babcia – serdecznie dziękują za przekazaną pomoc!

babcia Kostka27 luty – na subkoncie jest 50zł 10 marzec – na subkoncie jest 100zł – środki przekazujemy do Berdyczowa; Konstanty wciąż przebywa w szpitalu

 

20 marzec – niżej na zdjęciu mama Kostii z przekazanymi pieniążkami – serdecznie dziękuje za Pomoc; Kostia czuje się bardzo słabo, lekarze nie rekomendują kolejnej chemii, rodzice szukają szansy na przeszczep szpiku w Izraelu; przekazywane środki wykorzystywane są na spłatę długu

mama Kostii

 

 

 

 

 

 

kostek lipiec 201731 lipiec – Kostek od tygodnia znajduje się na oddziale onkologii; jego stan zdrowia bardzo się pogorszył, otrzymuje kolejny kurs chemii; koszt całości – 30 tys UAH – ponad 4 tys zł; mama Kostka bardzo prosi o jakąkolwiek pomoc dla  syna…

118. Pomoc dla Władka – cukrzyca – pompa insulinowa, Żytomierz

 

12-letni Władek Magdun od 8 lat choruje na cukrzycę typu 1.Cztery lata temu Władek rozpoczął życie z pompą insulinową, która reguluje poziom cukru we krwi, pomaga uniknąć komplikacjom, związanym ze wzrokiem i nerkami. Przez ten czas rodzice samodzielnie – z pomocą ludzi dobrej woli – zabezpieczali materiały eksploatacyjne do pompy, a także paski testowe do glukometru – na Ukrainie wszystko to jest płatne w 100%. Miesięczny koszt materiałów i pasków – ok. 5 tys UAH – zależnie od kursu – ok. 800zł. Po czterech latach kończy się też ważność pompy insulinowej. Potrzebny sprzęt to pompa Paradigm 715 Medtronic MiniMed, jej koszt w Polsce to  – 8929zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc Władkowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Władysław Magdun,,

Wladek Magdun-wypis

26 styczeń – na subkoncie jest 200zł  1 luty – na subkoncie jest 600zł – decyzją mamy Władka środki na subkoncie zbieramy pod kątem pompy insulinowej  19 luty – na subkoncie jest 700zł 22 luty – na subkoncie jest 715zł 20 marzec – na subkoncie jest 945zł 1 czerwiec – na subkoncie jest 1130zł  3 lipiec – na subkoncie jest 1330zł

 

117. Potrzebna pomoc dla Henryka – amputacja nogi, Połonne /chmielnicki/-zbiórka zakończona

65 – letni Henryk Strużewski mieszka w Połonnym. Kilka lat temu złamał nogę. Noga została źle złożona, lekarze zaproponowali by złamać ją jeszcze raz, jednak pan Henryk nie miał skąd wziąć na całą procedurę pieniędzy /ogromnych/, które i tak musiał pożyczyć na pobyt w szpitalu.  Miesiąc temu noga zaczęła bardzo boleć, lekarz stwierdził, że może reumatyzm i wypisał maści rozgrzewające.  6-go stycznia żona Henryka zauważyła, że noga jest bordowa, a palce robią się czarne. W czasie świąt na Ukrainie nie było szans na przyjęcie na oddział i Henryk trafił do szpitala 9 -go. Noga już była czarna, lekarze podjęli próby ratowania, ale okazało się, że gangrena podeszła już pod kolano. Dziś – 12 styczeń – noga została amputowana. Za sam pobyt w szpitalu – przede wszystkim leki, opatrunki, itp – rodzina już musiała zapłacić 5 tys UAH – ok. 800zł. Czekamy na koszty, związane z operacją i dalszym pobytem w szpitalu. Jeśli ktoś chciałby pomóc Polakowi z Połonnego, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Henryk Strużewski,,

13 styczeń – na subkoncie jest 200zł  / wczoraj odbyła się operacja – jej koszt 6000 UAH – ok. 1 tys zl  14 styczeń – na subkoncie jest 400zł 16 styczeń – na subkoncie jest 600zł  / pan Henryk jest po operacji bardzo słaby, organizm mocno wycieńczony; chory jest wciąż na kroplówkach i silnych lekach p/bólowych, ponieważ po operacji część amputowanej nogi bardzo boli… Robią się też odleżyny…

18 styczeń – pan Henryk zmarł 17go stycznia; po operacji do organizmu wdała się infekcja, po narkozie chory nie mógł wciąż dojść do pełnej świadomości, bardzo słaba praca serca; środki z subkonta przekażemy żonie pana Henryka na pokrycie choć części długu, związanego z leczeniem i operacją

116.Pomoc dla Włodzimierza – pomoc stała – leki oraz wózek / podnośnik/już jest/ – Berdyczów /żytomierskie/

55-letni Włodzimierz Ochocki mieszka w Berdyczowie. Źle leczona cukrzyca doprowadziła do amputacji obu nóg. Włodzimierz jest na rencie – 1240 UAH – ok 200zł. Po możliwości – kilka godzin w tygodniu – dorabia sobie jako taksówkarz. Po amputacji państwo ukraińskie nie zapewniło Włodzimierzowi niczego, co choć częściowo ułatwiłoby mu trudną codzienność. Otrzymał jedynie stary, używany wózek inwalidzki, jak powiedział – pamiętający lata 70-te. Proponowano mu również stare protezy. Włodzimierz codziennie przyjmuje leki  kardiologiczne – krążeniowe – naczyniowe – / spironolacton, warfarin, cordarone/ oraz zastrzyki. Te ukraińskie nie działają. Wielkim marzeniem Włodzimierza jest podnośnik do wanny oraz dobry wózek. Włodzimierz przy pomocy żony wnoszony jest do wanny, natomiast z wielkim trudem wydostaje się z niej.  Napisał wiele próśb z prośbą o pomoc w sfinansowaniu podnośnika, niestety – nigdy nie dostał odpowiedzi. Podnośnik taki – Invacare Aquatec Orca – i u nas i na Ukrainie jest w podobnej cenie – 2500zł. Kiedy zapytaliśmy Włodzimierza – wózek czy podnośnik, powiedział, że podnośnik jest dla niego najważniejszy, a wózek – jego cena ok. 3 tys zł – jak się uda… Jeśli ktoś chciałby pomóc Polakowi z Berdyczowa, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Włodzimierz Ochocki,,

11 styczeń – na subkoncie jest 200zl  19 styczeń – na subkoncie jest 250zł 23 styczeń – na subkoncie jest 550zł 31 styczeń – na subkoncie jest 575zł 19 luty – na subkoncie jest 675 zł 3 marzec – na subkoncie jest 700zł

8 marzec – wczoraj otrzymaliśmy z Anglii od pani Marii podnośnik, który w najbliższym transporcie przekażemy do Berdyczowa; środki zbieramy dalej na wózek elektryczny

20 marzec – podnośnik już u Włodzimierza; radość jego nie ma granic!

6 kwiecień – na subkoncie jest 475 zł – 225 zł – cena leków, przekazanych w marcowym transporcie

Potrzebna pomoc dla Włodzimierza – wpis nr 67

http://fundacjamosinga.zgora.eu/?p=4803

Po ostatnich badaniach, wyniki Włodzimierza Szerszniowa nie są dobre, choroba progresuje. Dotychczas chory był na kursie preparatem Votrient, jednak lek stracił skuteczność i lekarz zapisał Afinitor – w dziennej dawce 10mg. Afinitor jest droższy od Votrientu – koszt miesięcznej kuracji – ok. 28 tys UAH – zależnie od kursu – ok. 4300 – 4500zł W Polsce lek ten jest refundowany, na Ukrainie refundacji na żadne leki nie ma.  Dwa dni temu Włodzimierz rozpoczął trzymiesięczny kurs Afinitorem i kurs ten jest zabezpieczony. Zwracamy się z prośbą o pomoc na kurs kolejny…

7 styczeń – na subkoncie jest 550zł 23 styczeń – na subkoncie jest 600zł 23 luty – środki z subkonta przekazane w całości do Lwowa

115.Pomoc dla Mirosławy, Winnica – potrzebne środki na leki, pampersy, probiotyki / VII 2017 – prośba o pomoc dla Mirki

28-letnia Mirosława Janiszewska mieszka w Winnicy. W wieku 18 lat, w wyniku ciężkich przeżyć zachorowała na serce, rok później na nerki. Od tej pory Mirka zaczęła miewać wysoką temperaturę, która utrzymywała się nawet przez miesiąc – lekarze nie potrafili ustalić przyczyny. Podawane antybiotyki działały krótko, niszcząc przy tym system odpornościowy. W tym czasie Mirosława pracowała w katolickim radio, pisała artykuły do prasy – nie mogła podjąć pracy stałej. Rodzice robili wszystko – metody naturalne – by pomóc córce, jednak temperatura wciąż wracała. Dwa lata temu, kiedy osłabienie przerodziło się w silną grypę,  Mirka znalazła się w  reanimacji. Podawane leki nie działały, lekarze kolejny raz – bezradni. Organizm chorej – pomimo wielkiego osłabienia – zwalczył kryzys, ale od tej pory zaczęły się komplikacje i lekarze do dziś nie mogą ustalić dalszej drogi leczenia. Wypis ze szpitala brzmi- ,,Nieokreślone zachorowanie tkanki łącznej, przebieg przewlekły trzeciego stopnia z ogólnym wyniszczeniem całego organizmu. Poliformiczna wysypka na skórze oraz przebarwienia na całym ciele. Dyfuzyjna alopecja – czyli łysienie. Zmiany na błonach śluzowych – nadżerkowe zapalenie błony śluzowej, jamy ustnej, kątów jamy ustnej oraz jelit. Uszkodzenie mięśni – z przejściem do miopatii; zajęcie stawów, zajęcie obwodowych tętnic /objaw Raynauda/; limfodenopatia, leukopenia, niedokrwistość, a także zespół Sjoegrena. Jednym z powikłań jest ropowica prawej łydki, bardzo silna niedokrwistość oraz gronkowiec i zakażenia Pseudomonas aeruginosa,,, W marcu 2015 roku opuściła szpital i przebywała w domu, gdzie stan zdrowia z dnia na dzień pogarszał się. Mirka traciła siły, pojawiły się plamy na skórze i anemia. Rodzice przewieźli córkę do szpitala w Kijowie; tam zaczęto leczyć chorą probiotykami i hormonami, lekami p-grzybicznymi i lekami likwidującymi zatrucie organizmu. Przeprowadzana diagnostyka i badania nie prowadzą do podjęcia konkretnego leczenia. Pobyty w kijowskim szpitalu to jedynie pomoc w zmniejszeniu bólu, w likwidowaniu stanów zapalnych organizmu. Koszt jednego pobytu na oddziale to ok. 1000 USD czyli ok. 4 tys zł – ok 25 tys UAH.  Mirka dostała pierwszą grupę – renta – i jest to 1430 UAH – ok. 230zł – suma ta nie wystarcza nawet na pampersy /Mirka cały czas leży/, potrzebne są także środki p/odleżynowe, z leków na stałe Kreon oraz Fluconazol . Rodzice znaleźli szpital w Izraelu, który jest chętny przyjąć Mirosławę – wstępna diagnostyka i leczenie – ok. 15 tys USD – ponad 60 tys zł.   Jeśli ktoś chciałby pomóc Mirosławie, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Mirosława Janiszewska,,

31 styczeń – na subkoncie jest 200zł 4 styczeń – środki w całości przekazane do Winnicy 19 luty – na subkoncie jest 150zł 9 marzec – na subkoncie jest 250zł – środki w całości przekazujemy do Winnicy 4 kwiecień – na subkoncie jest 100zl  14 kwiecień – na subkoncie jest 240zł 15 maj – do Winnicy przekazujemy 200zł / subkonto – 40zł 25 maj – na subkoncie jest 240zł 22 czerwiec – na subkoncie jest 315zł 30 czerwiec- środki z subkonta przekazane do Winnicy

28 lipiec / 17 – dziś skontaktowała się z nami Nela – mama Mirki, bardzo prosząc o pomoc; Mirka w ostatnim czasie poczuła się bardzo źle; rodzice odwieźli Mirkę do szpitala, tam stwierdzono, że kwalifikuje się tylko na oddział reanimacji, ale ponieważ jak powiedział ordynator – ,,ludzie padają tu jak muchy,, – w takim stanie chorej nie weźmiemy; Mirka wróciła do domu, przeszła dwa wylewy – rodzice uratowali lewą rękę aparatem fola; W domu zrobiono jej badania, również rtg, okazało się, że w organizmie zebrała się woda – uszkodzona wątroba; Lekarz prowadzący rozłożył ręce, rodzice sami zmagają się z sytuacją; Mirka czuje się nieco lepiej, woda w części zeszła, ale jest bardzo słaba, trzeba ją podnosić, karmić, itp… Ojciec, który pracuje dorywczo poza Winnicą – nie może zostawić żony z córką / Nela cały maj leżała na kardiologii/. Potrzebna jest pomoc na leki – przykładowo lek p/bakteryjny, który sprowadzają z Rosji – Bakteriofag – kosztuje 805 rubli – ok. 350 UAH -50 zł za 4 sztuki; Mirka powinna przyjmować ten lek codziennie; poza tym potrzebne są grzybki, leki wzmacniające immunitet, pampersy, itp… Ich sytuacja jest niezmiernie trudna… Nela próbowała poprzez media, a także pisząc do radnych w mieście – zebrać choć część środków na wyjazd do szpitala w Izraelu, jednak nie udało się… Zwracamy się z prośbą o pomoc dla Janiszewskich, którzy nie mają znikąd żadnego wsparcia…

 

 


 

114. Potrzebna pomoc dla Władzi, Lubar /żytomierskie/ – poparzenie – operacja w Bonn – 24 maj

Zwracamy się z prośbą o pomoc dla 1.5 rocznej Władzi Nakoniecznej z Lubara. Dziewczynka /bardzo żywa i energiczna/ dwa tygodnie temu wylała na siebie gorącą wodę. Została odwieziona do szpitala w Żytomierzu, gdzie wykonano operację /zdjęcia szpitalne sprzed operacji/. Obecnie Władzia znajduje się w reanimacji. Dziewczynka korzenie polskie ma po mamie Janinie, z domu Zajączkowskiej. Janina ma jeszcze starsze dziecko, od roku wychowuje dzieci sama,  ojciec założył nową rodzinę.  Do tej pory Janina zapożyczając się –  wydała na leczenie i operację 15 tys UAH – ok. 2 tys zł – dla samotnej matki suma kosmiczna.  Przed Władzią dalsze leczenie i związane z nim koszty. Jeśli ktoś chciałby pomóc dziewczynce, prosimy o wpłaty na konto fundacji BGŻ SA
23 2030 0045 1110 0000 0222 0700 z dopiskiem – ,,Władzia Nakonieczna,,

20 grudzień – na subkoncie jest 800zł 21 grudzień –na subkoncie jest 1100zł 22 grudzień – na subkoncie jest 1130zł  / Władzia nadal przebywa w reanimacji, ma wysoką temperaturę / 23 grudzień – na subkoncie jest 1330zł  27 grudzień – na subkoncie jest 1830zł – środki przez Lwów przekazujemy do Lubara  / Władzia już nie ma gorączki, czuje się troszeczkę lepiej, wciąż jednak na rączce sączy się woda; jeśli stan ten nie zmieni się do początku stycznia, lekarze zdecydują się na kolejny zabieg; nasi przyjaciele zaproponowali kontakt z lekarzem z zachodu, czekamy na szczegóły…

4 styczeń – na subkoncie jest 100zł / wciąż czekamy na decyzje z Niemiec i Żytomierza odnośnie dalszego leczenia Władzi, na pewno będzie jeszcze potrzebna operacja… 5 styczeń – na subkoncie jest 200zł / dziś otrzymaliśmy z kliniki uniwersyteckiej w Bonn informację odnośnie kosztów leczenia – i tak – 21 dni w szpitalu – w tym 3 operacje / 2 razy nekrektomia i raz transplantacja skóry /- ok. 40 tys zł – koszty te mogą być niższe w przypadku jeśli nie będą konieczne 3 operacje – zależnie od gojenia się ran po zabiegu  8 styczeń – na subkoncie jest 400zł 10 styczeń – czekamy na informację z Lubara, czy ojciec Władzi podpisze dokument, pozwalający dziecku na przekroczenie granicy  28 styczeń – w drugiej połowie lutego mama i Władzia otrzymają paszporty, pozwalające na wyjazd do Niemiec; rany Władzi goją się, ale bardzo wolno, na pewno konieczna będzie jeszcze operacja…   30 styczeń – na subkoncie jest 450zł 19 luty – na subkoncie jest 500zł 4 kwiecień – na subkoncie jest 600zł 5 kwiecień – a subkoncie jest 800zł 6 kwiecień – na subkoncie jest 960zł  7 kwiecień – na subkoncie jest 2105zł  11 kwiecień – na subkoncie jest 8725zł 12 kwiecień – na subkoncie jest 9415 zł  14 kwiecień – na subkoncie jest 10 420zł  18 kwiecień – na subkoncie jest 14 510zł 20 kwiecień – na subkoncie jest 14 760zł 21 kwiecień – na subkoncie jest 15 620zł  25 kwiecień – na subkoncie jest 16 480zł 29 kwiecień – na subkoncie jest 16 590zł – Władzia i mama wciąż nie mają wiz, koniecznych do wyjazdu do Bonn… Konsulat kijowski odrzuca zaproszenia wysyłane przez klinikę niemiecką, doszukując się błędów…  W całej sprawie pomaga nam znajoma z Żytomierza, podtrzymując bezpośredni kontakt z konsulatem i Janą Nakonieczną… Klinika w Bonn zarezerwowała miejsce dla Władzi na 2go maja, jednak nie jest realne, by dziecko tego dnia rozpoczęło leczenie;  2 majna subkoncie jest 16 759zł 5 maj – na subkoncie jest 18 010zł  8 maj – na subkoncie jest 18 110 zł   1 czerwiec – na subkoncie jest 18560zł

 

 

22 luty – mama i Władzia czekają na paszporty zagraniczne

29 marzec – z Bonn zostały już wysłane zaproszenia, na podstawie których Janina i Władzia otrzymają wizy; najprawdopodobniej w kwietniu dziewczynka pojedzie Niemiec – konsultacja, a dalej operacje, w tym plastyczna;  klinika obiecała podjąć się leczenia ,, po kosztach,, ale i tak suma jest ogromna – 10 – 11 tys euro, zależnie od podjętego toku leczenia; na dziś wiemy, że rany u dziecka nie goją się,  wciąż się sączą, Władzia jest cały czas na lekach przeciwbólowych… 

Fundacja Charytatywna Pomoc Polakom na Kresach imienia Księdza Doktora Mosinga