Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla lwowianek – Alicji Szlechty oraz Krystyny Worobiowej.
Alicja
Alicja Szlechta ( rocznik 1943, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) pracowała ponad 40 lat w lwowskim Elektronie, dziś jej emerytura niecałe 370zł; kiedy ją otrzymuje najpierw wykupuje najbardziej potrzebne leki na serce – ich koszt w skali miesiąca .- ok. 230-240zł; pozostała reszta – opłaty, jedzenie, itd. P.Alicja mieszka z synem nie w pełni zdrowym, który pracuje tylko dorywczo. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Alicja,,
Subkonto 9 kwiecień 200zł / 13 kwiecień 400zł
Krysia
Krystyna Worobiowa ( rocznik 1944, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach) mieszka w starej części Lwowa, w maleńkim pokoiku na poddaszu. Pracowała jako maszynistka i telegrafistka, dziś jej emerytura to niecałe 340zł. Bardzo przydałoby się wsparcie na opłaty czynszowe oraz na leki – koszt lekarstw w skali miesiąca ok. 200zł. P.Krysia jest osobą samotną. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Krysia Worobiowa,,
Kolejny raz podczas wojny udało nam się odwiedzić naszych podopiecznych we Lwowie i poza. Przede wszystkim przekazujemy najszczersze, najserdeczniejsze podziękowania za każdy gest pamięci o nich; zarówno pomoc materialna jak i rzeczowa jest nieoceniona i bardzo potrzebna. Ich wdzięczność jest ogromna- od Mościsk po Sumy. Odwiedziliśmy podopiecznych, których znamy od wielu lat, ale także otrzymaliśmy nowe adresy, gdzie żyją rodacy w potrzebie. Nasz pobyt we Lwowie to moment, kiedy dotarły paczki świąteczne. Widzieliśmy radość odbiorców, bo tam wszystko się przyda. Ceny żywności często dorównują cenom u nas, bardzo drogie leki, a oprócz tego gaz, energia, czynsz, leczenie. W feralny wtorek 24 marca, gdy szachedy uderzyły w kamienice na Placu Sobornym i w okolicach Politechniki, byliśmy u naszych seniorów często niedosłyszących, niesprawnych, unieruchomionych przez choroby. W najcięższym położeniu znajduje się samotna, niechodząca Marta Chacko; akurat dotarliśmy do niej po uderzeniu szacheda w okolicy gdzie mieszka; siedziała przytulona do ściany w przedpokoju, przerażona i blada ze strachu. W razie zagrożenia – sama uciec nie może, a ze Lwowa wyjechać nie chce. Inna podopieczna pokazała nam pod poduszką zawinięty pakunek – dokumenty, parę zaoszczędzonych kopiejek, stary telefon na guziki, wszystko zawiązane sznurkiem – w razie gdyby musiała uciekać z domu, tylko to zabierze. Różne historie, trudne sytuacje i nadzieja, że ta wojna nie na zawsze. Pomimo ciężkiej codzienności, naprawdę ciężkiej i problemów innych niż u nas – nasi rodacy nie poddają się. Np blisko 90-letnia Krysia Fedoryszyn zachwyciła nas wielką żywotnością i energią; u jej boku niewidomy mąż, biednie i skromnie, a ona z taką iskrą i optymizmem, że trudno uwierzyć i wstyd, że czasem narzeka się na banalne drobiazgi. Inny nowy kontakt – państwo Gugowie – Jurek leży, nie mówi, a żona Irenka – błysk w oku, stare sznurki, nitki, wełny – tworzy piękne rękodzieła i żegnając się z nami : ,, wojna, Jurek już nie wstanie, dużo problemów, ale jeśli chwila jest czarna, ja siłą ducha maluję ją na inny kolor.,, Tylko dzięki Państwa ogromnej Dobroci możemy wspierać tak wiele osób, a świadomość tego, że nie są sami – jest dla nich bezcenna…
Dziś wysłaliśmy 58 paczek, w dużej części świątecznych; paczki przeznaczone są dla rodaków we Lwowie, Kijowie, Odessie, Winnicy, Szepetówce, Połonnym, w Chodorowie, Zwiahelu, Łanowicach, Perszotraweńsku, Krasiłowie oraz Siemianówce; zawartość – przede wszystkim żywność, witaminy, środki medyczne, artykuły kosmetyczne, odzież, obuwie, dodatki świąteczne, książki oraz bajki dla dzieci. Za pomoc w przygotowaniu transportu serdecznie dziękujemy Panu Witoldowi Kopeciowi, Panu Piotrowi Winskowskiemu, Panu Krystianowi, Pani Agnieszce Pol oraz Wszystkim pozostałym Dobrodziejom.
27 marzec / Paczki zaczynają docierać do podopiecznych…
Lwów Serdeczne podziękowania od rodaków ze Lwowa; niestety nie wszystkim udało się zrobić zdjęcie…
Odessa
,,Dzień dobry! Razem z panem Staszkiem odebraliśmy właśnie przesyłki z nowej poczty – to prawdziwe wielkanocne niespodzianki! Wieziemy ze sobą paczki indywidualne i 9 kartonów pełnych dobroci dla Klubu Seniora ,,Polonia,, Każdy taki gest to dla nas ogromne wsparcie i dowód na to, że Polska pamięta o rodakach w Odessie. Z całego serca dziękujemy za te prezenty! Wasza pamięć sprawia, że przygotowania do Wielkanocy stają się naprawdę wyjątkowe!
Screenshot
Screenshot
Screenshot
Screenshot
Screenshot
,,W imieniu całego Stowarzyszenia oraz naszych podopiecznych, chciałabym serdecznie podziękować za Państwa nieocenioną pomoc i wielkie serce szczególnie w okresie zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Dzięki Państwa wsparciu możemy realnie zmieniać codzienność osób w potrzebie. Pragnę jeszcze dodać, że pani Stanisława Łagutik ciężko zachorowała i krewni zabrali ją 300km za Odessę, dlatego paczkę dla niej przekażemy zgodnie z Państwa sugestią innej osobie,,
Winnica
,, Otrymaly posylku. Serdecznie dienkujemy wszystkim wam, wszystkim dobrodiejom! Nehaj Bog blogoslawi was za dobre serca i takie dobre sprawy! Nehaj odda wam stokrotnie za dobro jakie dla nas robicie. Dienkuje osobliwie za paski, to dla mnie zycie! Od naszej rodiny i mojej mamy – ogromne дякуємо!!! ,,
Kijów, Połonne, Krasiłów, Zwiahel, itd…
Łanowice
,,Szanowni Państwo, serdecznie dziękujemy za paczki dla rodaków z Łanowic. Dziękujemy za paczki imienne, a także te przekazane dla szkoły. Dzięki wsparciu Fundacji wiele osób otrzymało pomoc. Korzystając z okazji życzymy zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych spokoju, nadziei, radości, pięknej pogody i najsmaczniejszych wielkanocnych przysmaków. Maria i Irena z rodzinami,,
ponownie Odessa
,,Z wielką radością dzielę się z Państwem relacją z dzisiejszego wydarzenia, które udało nam się zorganizować dzięki Państwa nieocenionemu wsparciu. W naszym Stowarzyszeniu otworzyliśmy dziś „Stylową kawiarenkę”. Naszym głównym celem, poza przekazaniem konkretnej pomocy, było podarowanie Polakom w Odessie odrobiny otuchy, ciepła i normalności w tym trudnym czasie po codziennych i co nocnych bombardowaniach miasta, które przyniosły dużo nieszczęść i zniszczeń. Atmosfera była wyjątkowa – przy wspólnej herbacie nasi członkowie mogli w spokojnych, godnych warunkach wybrać rzeczy, które najlepiej odpowiadają ich potrzebom i gustom. W załączeniu przesyłam zdjęcia z tego wydarzenia. Uśmiechy na twarzach naszych podopiecznych są najlepszym dowodem na to, że Państwa pomoc to nie tylko wsparcie materialne, ale przede wszystkim sygnał, że nie są oni sami. Takie akcje budują naszą wspólnotę i dają siłę do dalszego działania. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za Państwa wielkie serca i zaangażowanie, które umożliwiło nam zorganizowanie tej sympatycznej akcji pomocowej.,,
Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla Inki Orzechowskiej ( rocznik 1980, pochodzenie polskie po mamie ). U Inki rok temu zdiagnozowano rak jelita; dziś jest po trzech operacjach, a w Kijowie przechodzi kursy chemioterapii. Po nich – jeśli wszystko będzie w miarę dobrze, zostaną wdrożone preparaty wzmacniające. Inka ma dwóch synów, do choroby pracowała zdalnie jako nauczyciel, ale miała bardzo mało godzin, a to rzutowało na niskie zarobki; mąż pracuje dorywczo. Inka znajduje się w trudnej sytuacji; kiedy z nią rozmawialiśmy nie prosiła o pomoc w spłatach długu, ponieważ obecnie ma też bardzo dużo wydatków – droga do Kijowa i z powrotem pobyt w szpitalu, opłacenie kursów – za wszystko trzeba zapłacić. Jednorazowo wydaje ok. 300zł, co jest dla niej sporą sumą. ,,Rok temu raptownie zachorowałam, potem na wojnie zginął brat, a zaraz potem zmarł na zawał nasz ojciec, muszę żyć dla dzieci i dla mamy,, – powiedziała nam Inka. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże chorej, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,, Inka,,
Subkonto9 marzec 350zł; środki przekazane / 27 marzec 400zł / 8 kwiecień przekazano 350zł; stan subk 50zł
Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla Aleksandra Melnarowicza ( rocznik 1969, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ). Alek ma od dziecka problemy ze wzrokiem ( astygmatyzm krótkowzroczny, degeneracja siatkówki, w efekcie jej niedokrwienie, katarakta ). W grudniu został zakwalifikowany na zabieg wymiany krysztalika w prawym oku ( widzi już tylko na odległość do 3-4m). Koszt zabiegu we Lwowie – 25 tys uah – ok. 2050zł; Alek jest inwalidą, jego renta 360zł. Zabieg planowany jest na maj. Jeśli ktoś chciałby pomóc Alkowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Aleksander,,
16 kwiecień zabieg planowany na maj, zostanie wykonany 21 kwietnia; zwolniło się miejsce, a ponieważ co miesiąc ceny idą minimalnie w górę, Aleksander decyduje się na wcześniejszą datę; środki zebrane na subkoncie jutro przekażemy do Lwowa na rachunek kliniki; brakującą kwotę Alek pożyczy u swojego szwagra… Niżej rachunki pro forma…
Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla Włodzimierza Truszkowskiego ( rocznik 1945, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach). Włodzimierz po przebytym koronawirusie stracił słuch; początkowo nie chciał zdecydować się na aparat, jednak córka postawiła na swoim i pojechali do miasta, do najbliższego lekarza. Lekarz nie badając w ogóle pacjenta, wyjął z szafy aparat, założył na ucho i zapytał czy dobrze słyszy. Włodzimierz został z tym aparatem na trzy lata – niedobranym, wypadającym z ucha, piszczącym i za dużym, słowem – uciążliwym. Dobry aparat + badanie to koszt 10 tys uah – ok. 840zł – w specjalnej przychodni otolaryngologicznej w Zwiahelu. Taki aparat byłby wielką pomocą dla Włodzimierza w codziennym życiu. Do emerytury Włodzimierz pracował w fabrykach, gdzie miał kontakt z benzyną, farbami, olejami napędowymi; dziś otrzymuje niecałe 350zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc temuż Polakowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Włodzimierz Truszkowski,,
Po dokładnym zbadaniu słuchu, Włodzimierz już ma nowy aparat; jego wdzięczność bezgraniczna, przekazuje wielkie podziękowanie i pozdrowienia dla Dobrodziejów. Teraz ma normalny aparat i idealnie słyszy.
Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla Krystyny i Henryka Fedoryszyn ze Lwowa ( oboje rocznik 1938, polskie pochodzenie po obojgu rodzicach ). Henryk od dawna nie widzi na jedno oko, w ostatnim czasie stracił widzenie w 90% na drugie – źle zrobiona operacja; poza tym problemy z prostatą i z sercem. Krystyna również nie widzi na jedno oko, tej zimy złamała po raz siódmy tę samą rękę, ma problemy z sercem i kręgosłupem. Małżeństwo nie ma dzieci, syn zmarł kilka lat temu. Bardzo przydałaby się pomoc na leki – koszt w skali miesiące dla obojga – ok. 400zł, a także na opłaty czynszowe; zmagają się z chorobami, niepełnosprawnością i trudną codziennością wojenną. Jeśli ktoś chciałby pomóc temuż małżeństwu, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Krysia i Henio,,
Zwracamy się z serdeczną prośbą o dalszą pomoc dla Jadwigi Sokołowskiej – Bohun z Połonnego. Nasza podopieczna trzy dni temu przeszła skomplikowaną operację onkologiczną i w jej trakcie okazało się, że sprawa jest o wiele poważniejsza niż wcześniej przewidywali lekarze. Zostało usuniętych część narządów i przez brzuch wyprowadzono stomię. Jadwiga na operację musiała zdecydować się z dnia na dzień i też błyskawicznie musiała zorganizować koszty na nią – swoje oszczędności na pochówek + pomoc znajomych. My otrzymaliśmy rachunki na kwotę 19500 uah – ok. 1600zł; drugie tyle Jadwiga musiała zapłacić lekarzom, ale na to już rachunków nie mamy. Każda pomoc będzie dla chorej bardzo znacząca, a jeśli ktoś chciałby pomóc, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Jadwiga,,
Zwracamy się z serdeczną prośbą o dalszą pomoc dla Paulinki Zdybel z Szaróweczki. Pełna rehabilitacja – zajęcia fizyczne, jazda konna, pływanie, itd – ma dla dziewczynki wielkie znaczenie w jej rozwoju, a także w zatrzymaniu spastyki. Rodzice marzą, by dziecko było zupełnie wolne od spastyki, która tak bardzo utrudnia codzienność, a każda rehabilitacja to krok w tym kierunku. Paulinka została wstępnie zapisana na dwutygodniowy kurs w Truskawcu, który rozpocznie się 6 go kwietnia; koszt rehabilitacji 33 tys uah – ok. 2700zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc naszej podopiecznej, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Paulinka,,
Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc dla rodaków z Odessy. Żyje tam b wielu Polaków, my dotarliśmy do nich przez odeski ZKP. Z obszernej listy potrzebujących, wybraliśmy na razie tych z najniższymi emeryturami, którym nie wystarcza na leki, na opłaty, a często na żywność… ( dorzucamy troszkę informacji o losach rodaków, ponieważ ich przodkowie, a często i oni sami przeżyli wiele dramatycznych sytuacji )
(Odessa jest częstym obiektem bombardowania i ostrzałów; ludzie żyją przy świecach, stale brakuje prądu, nie jeżdżą tramwaje i trolejbusy – bezpłatne dla seniorów, stąd starsi nie mają możliwości poruszania się w dalsze rejony – lekarz / inne; marszrutki – przejazd 20 uah ( 2 zł ) to spory wydatek dla nich… Wciąż rosną ceny gazu i energii na Ukr, drożeją leki i żywność…)
Adela Załucka- Bereżniuk ( rocznik 1938, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach), urodzona w Odessie, w wielodzietnej rodzinie; ojciec brał udział w Bitwie Warszawskiej. Pomimo wieku stara się uczestniczyć w akcjach podejmowanych na rzecz odeskich Polaków, śpiewa w chórze ,,Polskie Kwiaty,,. Jest osobą samotną, jej emerytura – niecałe 330zł. Adela od lat choruje na serce, ma reumatoidalne zapalenie stawów; koszt leków i maści w skali miesiąca – ok.190zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Adela – Odessa,,
Maria Mackiewicz – Kutinowa ( rocznik 1948, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) urodziła się na Białorusi, w obwodzie grodzieńskim. Do Odessy przyjechała w wieku 19 lat i tu została. Maria jest osobą bardzo schorowaną ( serce, nerki, stawy ), od dwóch lat nie wychodzi z domu. Niedawno pochowała jedynego syna, jest osobą samotną; jej emerytura niecałe 360zł. Bardzo przydałoby się wsparcie na opłaty czynszowe i wykupienie leków. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto ,,Maria – Odessa,,
Stanisława Łagutik ( rocznik 1943, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) urodziła się na Białorusi; rodzice cały czas starali się o wyjazd do Polski na stałe, jednak władze radzieckie nigdy nie wyraziły na to zgody. Stanisława przyjechała do Odessy po ukończeniu studiów i tu została; pracowała w szkole jako biolog-chemik. Dziś jej emerytura to niecałe 360zł; jest osobą samotną. Kilka tygodni temu w jej dom uderzył dron, Stanisława nie ucierpiała, ale jedna ze ścian wymaga remontu. Bardzo potrzebna pomoc na leki oraz opłaty czynszowe. Stanisława choruje na serce, ma problemy żylne, w miesiącu wydaje ok. 170zł na najpotrzebniejsze leki. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Stanisława – Odessa,,
Subkonto 29 styczeń 300zł; środki przekazano / 13 luty 200zł / 8kwiecień środki przekazane / 17 kwiecień 200zł; środki przekazano
Stanisław
Stanisław Dobrowolski ( rocznik 1944, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) urodził się na słynnej odeskiej Mołdawiance, gdzie na początku XX wieku istniała Kolonia Polska. W domu Dobrowolskich mówiono tylko w j.polskim, ale poza domem dzieci miały zakaz używania polskiego, ponieważ w rodzinie byli ,,wrogowie ludu,, skazani, a także rozstrzelani przez władze radzieckie wyłącznie za polskie pochodzenie. Ojciec Stanisława był prześladowany przez NKWD, musiał się ukrywać. Pomimo bardzo ciężkich warunków i stałego zagrożenia z zewnątrz – Petronela Dobrowolska dbała, by dzieci poznały polską literaturę i historię. Stanisław był marynarzem, dziś jego emerytura niecałe 450zł; jest osobą niepełnosprawną. Bardzo przydałoby się wsparcie na leki i opłaty – czynsz, gaz, itd. Stanisław choruje na serce, ma problemy ze stawami. Jeśli ktoś chciałby pomóc temuż Polakowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Stanisław – Odessa ,,
Subkonto 29 styczeń 200zł ; środki przekazano / 3 luty 100zł; środki przekazano / 3 marzec 50zł
Walery Korybut ( rocznik 1954, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) urodził się w polskiej wsi Konstantynówka w obwodzie chersońskim. Wielu Polaków z wioski zostało aresztowanych i zesłanych przez NKWD, po latach wracali do Konstantynówki, by zacząć życie od nowa; taki los spotkał rodzinę matki Walerego. Walery po studiach zamieszkał w Berysławiu i tu podjął pracę w szkole. Po okupacji miasta wyjechał do Odessy i ze względu na deokupację, nie ma możliwości powrotu do domu, ponieważ Berysław znajduje się na linii frontu. W Odessie wynajmuje skromny pokoik w standardowo zimnym ( czyli słabo ogrzewanym ) mieszkaniu; opłata za wynajem – ok. 280zł; emerytura – 460zł. Każde wsparcie będzie dla Walerego ratunkiem – na opłaty, na leki, na życie, a jeśli ktoś chciałby pomóc temuż Polakowi, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Walery – Odessa,,
Wanda Reszetniak ( rocznik 1937, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) urodziła się w Ałmaty w Kazachstanie. Jej ojciec (Bolesław) – ,,wróg narodu,, został zesłany z ciężarną żoną i tam go rozstrzelano. Matka ( Bronisława Kozłowska ) z noworodkiem na rękach uciekła do Odessy. Wanda ma problemy z sercem, ma wszczepiony rozrusznik. Kilka lat temu zmarł mąż, jest osobą samotną, jej emerytura 4300 uah – ok. 350zł; koszt leków w skali miesiąca ( beta-blokery, a także specjalne krople do oczu ) – ok. 170-190zł. Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Wanda – Odessa,,
Subkonto 10 luty 30zł / 13 luty 230zł; środki przekazano
Igor
Zdzisław
Bracia Igor ( rocznik 1949) i Zdzisław ( rocznik 1947 ) Balowie ( pochodzenie polskie po ojcu). Igor urodził się w Szczecinie, a Zdzisław w Sławie Śląskiej; ich ojciec ( Ryszard ) pochodził z Odessy, ale w czasie II wojny dołączył do Armii Krajowej; po wojnie z Odessy przyjechała do niego żona. Rodzina Balów nie została jednak w Polsce, w 1955 wróciła do Odessy, tu gdzie zostali najbliżsi, którzy przeżyli uniknąwszy represji. Obecnie bracia są emerytami, Zdzisław od 2020r walczy z nowotworem złośliwym ( rak połączenia przełyku z żołądkiem ), Igor choruje na serce, ma problemy z prostatą i nerkami. Ich emerytury – w granicach 350-360zł. Jeśli ktoś chciałby wesprzeć Balów, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem – ,,Igor -Odessa,, / ,,Zdzisław – Odessa,,
Mirosława Kułakowa ( rocznik 1956, pochodzenie polskie po obojgu rodzicach ) urodziła się w Wilnie, jej rodzice Bronisława i Bolesław zostali zapisani jako Białorusini. Mirosława skończyła polską szkołę w Wilnie, a potem filologię polską na Uniwersytecie. Po studiach poślubiła wojskowego i razem z mężem wyjechała na Syberię, a w 1983 trafiła do Odessy. Jej emerytura – niecałe 350zł. Mirosława dziś jest osobą samotną, bardzo przydałoby się wsparcie na leki – w skali miesiąca koszt tych najbardziej potrzebnych – ok.220-250zł ( choruje na serce, oczy, ma problemy z nerkami ). Jeśli ktoś chciałby pomóc tejże Polce, prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem ,,Mirosława,,